Ling Yiran spojrzała na wierzch swojej prawej dłoni. To było miejsce, na które nadepnęła dziś Zhao Mantian.
– Dzisiaj, kiedy zamiatałam podłogę, przypadkowo się uderzyłam. To nic takiego – rzuciła niedbale, nie chcąc go martwić.
– Doprawdy? – Yi Jinli wpatrywał się nieruchomo w Ling Yiran. – Siostro, jeśli ktoś cię dręczy, po prostu mi powiedz, a ja się za tobą wstawię. – Sprawiłby, że ci ludzie z
