„Szlag! Ten facet przede mną to tylko zwykły przechodzień w nędznych łachach, więc dlaczego czuję przerażenie?”
Sun Tengyang splunął i chciał bezpośrednio uderzyć przechodnia.
Jednak w następnej chwili przechodzień przydepnął Sun Tengyanga, którego twarz została mocno wciśnięta w ziemię. Biedny Sun Tengyang!
Pozostali dwaj mężczyźni zobaczyli to i pospieszyli, by pobić przechodnia, który pojawił się znikąd.
Zaraz potem wszystko, co Ling Yiran mogła zobaczyć, to przechodzień bijący trzech mężczyzn. Była to dość brutalna scena.
Niedaleko stamtąd, w zacisznym rogu skrzyżowania, stał samochód. Siedzący w nim Gao Congming widział, co się dzieje, i modlił się, mrucząc pod nosem: — Oby tylko Panicz Yi nie wpadł w szał!
Gdyby Panicz Yi zrobił coś szalonego, skutki byłyby przerażające i nieprzewidywalne. Nie byłoby dziwne, gdyby kogoś zabił.
Gao Congming był już wcześniej świadkiem jego szalonego zachowania. Co więcej, nie chciałby doświadczyć tego ponownie do końca życia.
Dziś w nocy droga była już zamknięta, więc kto by się spodziewał, że pięć osób i Ferrari wedrą się tutaj? Zakłócili spokój Paniczowi Yi, który chciał pobyć sam.
Każdego roku w tym dniu Panicz Yi zawsze zamykał całą drogę i przebywał na niej samotnie, ubrany w stare ubrania.
Nikt nie śmiał pytać o powód, jakby to było tabu.
Mimo że Gao Congming służył u boku Yi Jinliego od wielu lat, on również nie znał przyczyny.
W tej chwili, gdy Gao Congming patrzył, jak jego szef z łatwością podnosi nieco otyłego mężczyznę i raz po raz uderza jego głową o mur, nie wiedział, czy powinien go powstrzymać, czy nie.
Ale właśnie wtedy jego szef nagle przestał bić mężczyznę. Gao Congming zamrugał z szoku. Był pewien, że przestał, ponieważ kobieta, która prawie została zgwałcona, powiedziała coś, co sprawiło, że Panicz Yi przerwał swoje działania.
Ling Yiran powiedziała: — Jeśli uderzysz go jeszcze raz, on umrze.
— I co z tego? — odparł Yi Jinli, opuszczając głowę, by zimno wpatrywać się w Ling Yiran, która z trudem podnosiła się na nogi.
Ling Yiran była oszołomiona. Dopiero w tym momencie mogła naprawdę wyraźnie zobaczyć tego mężczyznę.
Był przystojny, a grzbiet jego nosa był prosty. Jego usta były wąskie i stylowe. Mimo że miał delikatne rysy, zachowywał kamienną twarz.
Jego uwodzicielskie oczy pod grzywką wypełnione były tępym i martwym spokojem, jakby życie ludzkie nic dla niego nie znaczyło. Nie dbał więc ani o życie innych, ani o swoje własne.
Ling Yiran wzięła głęboki oddech i powiedziała: — Nie warto iść do więzienia za takiego dupka jak on.
Po wpatrywaniu się w nią w milczeniu przez kilka sekund, Yi Jinli rozluźnił palce. Sun Tengyang poczuł się, jakby odzyskał życie. Nie dbając o krew na twarzy, rzucił się do samochodu ze swoimi trzema towarzyszami, a potem uciekł.
Uśmiechając się złośliwie w samochodzie, Sun Tengyang powiedział: — Poproszę więcej ludzi, żeby przyjechali i sprawili temu facetowi solidne lanie!
Milcząca kobieta, której źrenice nagle się zwęziły, wiedziała, dlaczego przechodzień wydawał się nieco znajomy. Na przyjęciu, w którym uczestniczyła wcześniej, zerknęła na niego z daleka. Tym przechodniem był... — To Yi Jinli. Ten przechodzień przed chwilą to Yi Jinli!
Pozostali trzej mężczyźni spojrzeli na nią z szokiem i zapytali: — Yi Jinli, najbogatszy człowiek w mieście Shen? Jak to możliwe?
— Ale on naprawdę wygląda identycznie jak Yi Jinli — powiedziała nieśmiało kobieta.
Cała czwórka zbladła, spoglądając na siebie ponuro.
——
Wpatrując się w mężczyznę przed sobą, Ling Yiran powiedziała z wahaniem: — Za to przed chwilą... dziękuję.
— Dlaczego nie wołałaś o pomoc? — zapytał nagle, wpatrując się w nią.
— Naprawdę myślałam, że nie masz szans ich pokonać, więc nie było potrzeby ściągać na ciebie kłopotów — odpowiedziała.
Nic nie powiedział, tylko przeszedł na drugą stronę ulicy, siadając plecami do muru.
„Czy on nie wraca do domu? Jest teraz chłodno, a w nocy będzie dziesięć stopni poniżej zera. Jeśli prześpi noc na ulicy, czy dożyje jutrzejszego ranka?”
Biorąc pod uwagę, że mężczyzna ją uratował, Ling Yiran zaczęła iść w jego stronę.
— Nie idziesz teraz do domu? Gdzie jest twoja rodzina? Masz ich numery telefonów? Mogę pomóc ci zadzwonić i poprosić, żeby cię odebrali — powiedziała Ling Yiran, stając przed mężczyzną.
Powoli podniósł głowę, a jego martwe, uwodzicielskie oczy znów spoczęły na niej, ale nie odpowiedział.
Nagle poczuła, jakby wszystko zamarło.
Znienacka Ling Yiran pomyślała o swoim nieszczęsnym życiu w więzieniu.
Wtedy był to dla niej mroczny okres. Mimo że żyła, nie miała żadnej nadziei.
— Jeśli nie masz gdzie się zatrzymać, proszę, chodź ze mną — powiedziała, próbując go przekonać.
——
Ling Yiran nie spodziewała się, że pod wpływem impulsu przyprowadzi obcego mężczyznę do swojego mieszkania.
Może stało się tak dlatego, że mężczyzna ją uratował, albo dlatego, że przypomniał jej o jej przeżyciach w więzieniu.
— To miejsce, w którym mieszkam. Jeśli ci to odpowiada, później rozłożę ci matę na podłodze do spania — powiedziała Ling Yiran.
Widząc, że mężczyzna milczy, Ling Yiran wyjęła świeży ręcznik i nową szczoteczkę do zębów, po czym mu je podała. — Możesz umyć się w łazience. Jednak nie mam żadnych ubrań, które mogłabym ci dać, więc nie zamocz swoich.
Gdy mężczyzna wszedł do łazienki, Ling Yiran zaczęła przygotowywać matę, a potem przyniosła zapasową kołdrę.
Wynajmowane mieszkanie nie było duże, zajmowało około 10 metrów kwadratowych. Była to kawalerka z łazienką.
Gdy mężczyzna wyszedł z łazienki, jego włosy były mokre. Oczywiście umył włosy, ale nie zmienił ubrania.
Patrząc na mokre włosy mężczyzny, Ling Yiran przyniosła ręcznik i powiedziała: — Pochyl się, proszę.
Mężczyzna utkwił w niej wzrok.
— Chcę tylko pomóc ci wysuszyć włosy ręcznikiem. Nie mam złych zamiarów — powiedziała. — Jeśli nie wysuszysz mokrych włosów, łatwo możesz się przeziębić.
Wciąż się w nią wpatrywał. Po kilku minutach zapytał zimnym, ale pociągającym głosem: — Martwisz się o mnie?
— Tak. — Ling Yiran nie unikała z nim kontaktu wzrokowego. — Skoro przyprowadziłam cię do mojego domu, nie chcę, żebyś się przeziębił.
Z drżącymi rzęsami powoli się pochylił.
Wycierając ręcznikiem jego mokre włosy, Ling Yiran zapytała: — Jak masz na imię?
Milczał przez długi czas, ale w końcu odpowiedział: — Jin.
— Jin. — Ling Yiran powtórzyła jego imię i pomyślała, że to pewnie pseudonim. — Mam na imię Ling Yiran. Gdzie mieszkasz? A co z twoją rodziną?
— Nie mam żadnej rodziny — odparł.
Nagle znieruchomiała. „Czy jest sam? Czy to dlatego stał się włóczęgą?”
W przeciwieństwie do niego, jej rodzina żyła, ale czuła się tak, jakby nie byli jej rodziną. Jedyna różnica między nimi polegała na tym, że ona wynajmowała mieszkanie.
— Wygląda na to, że jedziemy na tym samym wózku — powiedziała z gorzkim uśmiechem na twarzy, kontynuując wycieranie jego włosów.
Gdy jego włosy były suche, odłożyła ręcznik i uczesała go.
Gdy zaczesała jego grzywkę do góry, ukazało się jego pełne czoło. Ling Yiran stwierdziła, że jest przystojniejszy, niż początkowo sądziła.
Jego delikatne, ale wyraziste rysy były rzadkością wśród Azjatów. Jego oczy nie były już tak puste jak wcześniej i obdarzał ją spojrzeniem, które zdawało się być badawcze.
