Ryker obsypał moją szyję pocałunkami, przyciągając mnie jeszcze bliżej. Czułam się jak w niebie, jego zarost drapał moją skórę w niesamowity sposób. Poczułam, że wilgotnieję i potrzebowałam całej siły woli, by nie zacząć się o niego ocierać.
– Ryker? – zapytałam, wydając z siebie kolejne jęknięcie, gdy mruknął przy mojej skórze, dając znać, że mnie słyszy. – J-ja nie jestem w tym dobra – wykrztusi
















