Weszliśmy do gabinetu; Maddox właśnie przysuwał jeden z foteli, które zwykle stały w rogu, bliżej biurka, i opadał na niego.
— Co się dzieje? — zapytał Kaelen. Brzmiał czujnie i rozumiałam dlaczego.
— Chodź, usiądź — powiedział mu Julian, wskazując wolne krzesło dla gości. — Szefowie wszystko ci powiedzą. — Kaelen spojrzał na mnie, a ja skinęłam głową. Czułam się bezpiecznie i choć wiedziałam, że
















