Zbiegła niewolnica księcia

Zbiegła niewolnica księcia

Autor: Maya Rhodes

PIĘĆ | PORAŻKA ORGII
Autor: Maya Rhodes
20 kwi 2026
Pospieszyłam z powrotem do kwater kurtyzan w poszukiwaniu kuzynki, Victorii. Była starsza ode mnie o zaledwie rok, ale zdecydowanie ładniejsza i nieporównywalnie odważniejsza. Zbiła potężne majątki w bardzo młodym wieku, bez przerwy prowokując seks i uczestnicząc we wszystkich orgiach. "Gdzie ty byłaś? Zbliża się północ, matka myślała, że może się gdzieś wymknęłaś" – powiedziała moja siostra, Genevieve. "Musiałam udać się do komnaty księcia Miliana i..." Zanim zdążyłam skończyć, ze szczerym zapałem ścisnęła mój nadgarstek. "Zrobiłaś to z nim?" "Nie. Nie potrafiłam." "Co z tobą nie tak? W każdym razie... prosił o mnie?" Pobiegła przed lustro, gorączkowo szczotkując pasma włosów. Miała tak samo kruczoczarne i falowane jak ja, tylko że o wiele krótsze. Starannie nałożyła eyeliner, żeby podkreślić te swoje i tak ogromne, pociągające oczy. "Zażądał Victorii. Niestety nigdzie jej nie widziałam." "Victorii?!" Skrzywiła się ze zdenerwowaniem, które po chwili przemieniło się w bolesne rozczarowanie. "Idę w końcu jej poszukać, ale potem musimy porozmawiać. Mam do ciebie kilka pytań", zapowiedziałam, by upewnić się, że tak po prostu nie zaśnie. "Jakich pytań?" "Wszystko wskazuje na to, że jutro wezmę udział w orgii" – przyznałam niepewnie. Genevieve pisnęła z radości, entuzjastycznie klaszcząc w dłonie. "Będziesz zachwycona. Musisz jedynie trochę się wyluzować. Myślałam, że już nigdy więcej nie dostaniesz takiego zaproszenia." Znalazłam Victorię, gdy akurat szykowała się do snu. Gdy tylko napomknęłam o wezwaniu do komnaty Miliana, w mgnieniu oka wyszorowała zęby i popędziła schodami w górę. "Wiesz może, czy arystokraci w ogóle całują nas w usta? W życiu nie widziałam, żeby to robili" – zapytałam siostry. "Z tego co wiem, nie. Żaden mnie nigdy nie pocałował, nawet w chwili największego uniesienia." Tak też podejrzewałam. Nie miałam pojęcia, co sądzić o tym, że Milian złożył dziś na moich ustach dwa tak głębokie pocałunki. W życiu też nie uświadczyłam widoku, by wylizywał jakiejkolwiek kobiecie cipkę. Kurtyzany zajmowały się tym we własnym gronie i przygotowywały też w ten sposób jego partnerkę. On po prostu wchodził i brał, czego chciał. Zaczęłam się zastanawiać, co wyprawiał za zamkniętymi drzwiami, gdy spraszał do siebie Genevieve, Victorię i resztę. "Masz nadzieję, że będzie cię całował w trakcie jakiegoś romantycznego waniliowego seksu? Wybij to sobie z głowy." Słowa Genevieve brutalnie wyrwały mnie z przemyśleń. "Och, wcale nie. Po prostu byłam ciekawa." "Zostałyśmy stworzone do rżnięcia, Sero, a nie do wyznań miłości. Zostaw te uczucia dla swojego przyszłego męża." Miałam dojmujące poczucie, że Milian w moim towarzystwie zachowywał się kompletnie inaczej. Patrząc na te jego występy grupowe, nigdy nie dostrzegłam w nim tego oblicza. Wywoływało to u mnie niepokój, ale paradoksalnie czyniło mnie też obłąkańczo szczęśliwą. Nienawidziłam myśli, że staję się zaborcza wobec tak przeżartego chucią, rozwiązłego drania. Nie mogłam jednak przestać o nim myśleć. Jego cudowne ciało, nieustępliwy język i najbardziej namiętne w tym wszystkim – jego spojrzenie. Podniecałam się na samą myśl o nim. "Będę musiała jutro podczas orgii zrobić mu loda" – wyznałam Genevieve ze ściśniętym żołądkiem. "Czego tu się denerwować? Przecież potrafisz." "A co, jeśli to mu się nie spodoba? Albo co gorsza, mu nie stanie? Będą tam dziesiątki gapiów." Napawało mnie to potężnym obrzydzeniem. Te ulotne minuty uniesień były dla mnie magiczne, gdyż wiązały się z nienaruszalną bliskością i wielkim sekretem dwojga kochanków. Tylko że ci zaślepieni seksoholicy w ogóle tego nie rozumieli. "Dasz radę. Będę tam ja i Victoria. Przestań już myśleć i prześpij się dla urody." Wskoczyła pod koc i prawie natychmiast pochłonął ją sen. Zaczęłam się pieścić pod kołdrą, mając przed oczami Miliana. Od trzynastego roku życia zagościł w moich myślach podczas masturbacji wiele razy. Ale ta noc różniła się od innych. Przetwarzałam każdy najmniejszy szczegół o tym, w jaki sposób zamykał mnie w uścisku, by tak miękko i kusząco szeptać mi prośby do ucha. W życiu bym nie wpadła na to, że nawet delikatność w jego wykonaniu zdoła rzucić mnie na kolana. Kiedy otworzyłam oczy, dawno minęło już południe. Poprzedniej nocy nie zmrużyłam oka, nerwowo obgryzając paznokcie i odchodząc od zmysłów. Ze zgrozą uświadomiłam sobie, że koszmar pt. orgia rozpocznie się już za niespełna kilka godzin. Postępowałam według żelaznych kroków Genevieve: maseczka, peeling cukrowy, powiększone wargi, obrysowany cieniem kontur oczu i drapieżna, zmysłowa kreacja, łatwo ulegająca zdjęciu. Chciałam ułatwić mu sprawę; unikałam walki z zamkami błyskawicznymi i rzemykami. Byłam gotowa. Jednocześnie uważałam się za największą na świecie idiotkę – i po dziwnym części – byłam wręcz rozentuzjazmowana. Idiotką czułam się, ponieważ w głębi duszy stanowczo odcinałam się od tego wykreowanego wizerunku pustej, oblepionej makijażem lali. Podekscytowanie spływało z kolei stąd, że wyglądałam nieprawdopodobnie bosko i to uderzająco małym kosztem. Och... podniosłam wzrok na zegar. Zajęło mi to dokładnie bite dwie godziny. Zwróciłam się do siostry po ostatnią dawkę modowych rad. "Wyglądasz zjawiskowo! Tylko pod żadnym pozorem nie marszcz czoła. No i... zęby na wierzch! Idziemy!!" Stanęłyśmy przed wrotami wspaniałej sali przygotowanej na tę właśnie okazję; półmrok, rzędy sof, kuszący zapach otulający nozdrza. Milian jeszcze się nie stawił. Ujrzałam, jak Victoria całuje się w najlepsze z jakąś dziewczyną. Z ust dziewczyny Miliana wylewał się natomiast głośny chichot, gdy inna lizała ją po stopach. Omal nie zwymiotowałam. Prędzej wbiłabym sobie sztylet w oko, niż wykonała taki numer dla tej paniusi. Wtedy przez próg wszedł on; jego spojrzenie pożerało mnie już od ułamka sekundy po rozgoszczeniu się na kanapie. Kuzynka dopadła go pierwsza, chyląc się prowokacyjnie, wyciągając łapy do potargania mu włosów, jednak z kamienną twarzą nakazał jej odstąpić. Jej duma została i opadła – grzecznie przysiadła pod jego kolanami jak mały grzeczny piesek oczekujący rzuconej nagrody. Wyglądał tam jak posąg seksu. Otaczała go namacalna, bezgraniczna charyzma. Skinął na mnie smukłym palcem. Wlokłam się powoli jak na szafot, modląc się w myślach, czy nie powinnam była usunąć odzieży przed wymarszem z komnat. Część ze zgromadzonych wokół prezentowała swobodne obnażenie ciał, tymczasem cała ta otoczka warstw materiału pogłębiała tylko we mnie strach. Przycupnęłam ramię w ramię z Victorią i wyczekiwałam kolejnego rozkazu w nieopisanym lęku. Lepkie place mojej kuzynki zsunęły się zjawiskowo blisko mych ubrań. Gwałtownym ruchem poczęła szarpać górę bluzki w intencji obnażenia moich pożądanych elementów, a to zmusiło mnie, ku trwodze, do wplecenia obu swoich dłoni, dla ocalenia godności, obiektywnie rzecz ujmując, w odsłonięte kolana Miliana. Wywołało to w nim chęć rozciągnięcia swych lica w bardzo rozbawiony wzór ust, podczas gdy po moich plecach ciekł jedynie pot narastającego stresu. Gdy spędzał zdecydowanie więcej niż normalne interwały, chłonąc moją wystrojoną do obrzydliwości maseczkę, pociągnęłam rękę w dół, szarpiąc nity jego męskiego rozwarcia – tylko do zatrzymania nadgarstka jego nieustępliwymi chwytami. Czy już wszystko zepsułam? Moje własne serce groziło wyjściem i atakiem moich własnych żeber. Naruszenie przestrzeni za pomocą obleśnych rąk Victorii stało się już udręką nie do zniesienia. Milian gwałtownie pociągnął mnie za nadgarstki do góry i posadził prosto na swoich kolanach, przyciskając blisko do klatki piersiowej. I znów do tego dopuścił! Wpił się swoimi wargami w moje usta długim, namiętnym pocałunkiem. Zaledwie na sekundę po ucieczce dla łapania brakującego tchu, wstał płynnie i zaczął się oddalać niosąc mnie w tak uwłaczająco perfekcyjnej zwinności podobnej do dni poprzednich, niczym skarb. Wychodząc z komnaty, złożył na moich ustach kolejny gwałtowny pocałunek, z pominięciem uwzględnienia pisku swojej dziewczyny z boku. "Milian! Dokąd idziesz??" Oderwał swe wargi, lecz w ogóle nie stracił fiksacji na mojej twarzy. Świadomie przemykałam wzrokiem dookoła starając ominąć jego płonące oczęta. Czułam niewyobrażalne zażenowanie byciem pępkiem wszechświata dla tego morza gapiów, a równocześnie nie potrafiłam znieść konfrontacji dla tych zaborczych świdrujących mnie promieni z jego gałek ocznych. Moja siostra wpatrywała się we mnie z szeroko otwartymi oczami i rozdziawionymi ustami. Podobnie zresztą jak prawie wszyscy zgromadzeni, z wyjątkiem jego dziewczyny, która wręcz przeszywała mnie morderczym wzrokiem. "Zmieniłem zdanie. Nie mam dziś na to ochoty" – odpowiedział jej, po czym zwrócił moją twarz ku sobie, by znów mnie pocałować, niosąc mnie do swojego pokoju z tak niezwykłą łatwością.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 56

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

56 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki