Reszta popołudnia wlokła się w pokoju pełnym sztywniaków omawiających najbardziej przygnębiająco nudne tematy na świecie. Odkąd zobaczyłam, jak Milian patrzy na Catalinę, mój żołądek ścisnął się z mdłości. Nawet nieprzerwane dostawy kawy, ciast i wypieków, które przynoszono co godzinę, nie kusiły mnie.
Milian zaproponował, bym poszła do biblioteki w tym budynku albo zwiedziła miasto z Lyrą i panem
















