Rozdział 97
PERSPEKTYWA CASPIANA
Patrzenie na tych ohydnych wygnańców sprawiało, że byłem jeszcze bardziej wściekły. To przez nich spędziłem tyle czasu w szpitalu. W ogóle nie obchodziło ich, że jestem Alfą; wykorzystali to, że byłem sam, a oni mieli przewagę liczebną. Cóż, pożałują tego.
Dopilnuję tego osobiście.
Przez całe dni byłem zmuszony udawać wzorowego Alfę i tęskniłem za starymi czasami,














