Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi

Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi

Autor: 9901

Wściekły
Autor: 9901
16 cze 2026
ROZDZIAŁ SZÓSTY. PERSPEKTYWA ELARY. Byłam z powrotem w domu, oparta o ramę okna. Patrzyłam na jasne, migoczące gwiazdy, które zdobiły piękne nocne niebo. „Wy wszystkie jesteście wolne i świecicie tak, jak chcecie, a ja jestem uwiązana do trzech braci, którzy rozstawiają mnie po kątach przez jeden błąd, który popełniłam”, szepnęłam cicho w nocne powietrze. Westchnęłam głęboko i oblizałam smutno wargi. Na samą myśl o ich nowej propozycji, bym z nimi zamieszkała, przechodziły mnie dreszcze. Jak u licha mam przetrwać w ich towarzystwie, skoro robią mi tyle przykrości? Kiedy zacznę z nimi mieszkać, kto wie, przez co będę musiała przejść. Choć, z drugiej strony, jakaś część mnie chciała tam być – umówmy się, to najprzystojniejsi faceci w mieście. Ale czułam, że nie mam u nich żadnych szans. Skoro Killian mógł mnie zostawić, to oni mogą zrobić to samo. Nawet na mnie nie spojrzą. Usłyszałam, jak moja matka kaszle w swoim pokoju – jej sypialnia sąsiadowała z moją. Zaniepokoił mnie ten głośny, suchy dźwięk. Wybiegłam ze swojego pokoju i wpadłam do niej; zauważyłam, że próbuje sięgnąć po szklankę wody na szafce nocnej. Odetchnęłam z ulgą, że jej stan nie jest krytyczny. Podeszłam do biurka, wzięłam wodę i pomogłam jej się napić. „Mamo, mam nadzieję, że wszystko w porządku?”, zapytałam z troską. „Tak, kochanie. Niedługo na pewno poczuję się lepiej. Nie martw się o mnie za bardzo i skup się na nauce, dobrze?”. Uśmiechnęłam się blado, mając nadzieję, że mówi prawdę, a nie próbuje mnie tylko odciągnąć od opieki nad nią. Oddała mi szklankę, a ja odstawiłam ją na miejsce. „Jeśli będziesz czegoś potrzebować, zawołaj mnie”. „Myślę, że nic mi już nie trzeba. Zaraz pójdę spać”, odpowiedziała, poprawiając kołdrę i wzdychając. „Dobrze, mamo. Ja też się kładę”, powiedziałam, po czym pocałowałam ją w czoło. „Dobranoc”. Wyszłam z jej pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi, i wróciłam do siebie. Upięłam włosy w kok i położyłam się na łóżku, czując narastającą senność. Miałam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy. Przez kolejne dni trojaczki nie dawali mi wytchnienia swoimi zachciankami. Zaczynałam mieć dość, ale musiałam się starać, bo nie było mnie stać na spłatę tej bezcennej pamiątki, którą rozbiłam. Aż do pewnej nocy, gdy siedziałam w pokoju, ucząc się. Książki leżały rozłożone na biurku, a lampka oświetlała jasnym blaskiem strony. Zadzwonił telefon; choć nie chciałam sprawdzać, kto to, bo pragnęłam się skupić, musiałam mieć pewność, że to nie oni. Zgodnie z moimi przewidywaniami, dzwonił jeden z nich. To był Caspian. Niechętnie odebrałam, patrząc tępo w stronę szafy. „Słucham?”. „Elaro, musisz natychmiast przyjechać do naszego domu”, poinformował mnie przez telefon. „O tej porze? Co mam zrobić? Czy nie mogę po prostu wpaść jutro rano, przed szkołą?”, zapytałam z nadzieją, że zmieni zdanie. „Co ty, do cholery, gadasz! Po prostu przyjeżdżaj natychmiast!”, krzyknął i rozłączył się. Ścisnęłam telefon, ale nie na tyle mocno, by go zmiażdżyć. Z gardła wyrwał mi się cichy warkot; miałam ochotę wrzeszczeć i uderzać w ścianę, ale nie chciałam obudzić ani martwić mamy. Zamknęłam książki, związałam włosy w niedbały kucyk i wyszłam z pokoju. Otworzyłam drzwi wejściowe tak cicho, by nie skrzypnęły, i na szczęście mi się to udało. O tej godzinie w okolicy nie było żadnych taksówek ani autobusów. To było tak irytujące, że zupełnie nie obchodziło ich, jak dotrę do ich domu. Nie dbali o to, że ryzykuję życie, idąc sama po nocy. Szłam szybkim krokiem, niemal bez odpoczynku, a krople potu zaczęły spływać mi po klatce piersiowej, sprawiając, że ubranie wyglądało, jakby ktoś oblał mnie wodą. Nie, szybki marsz nie wystarczył, by dotrzeć tam na czas. Zaczęłam biec. Podczas biegu mój kucyk latał na wszystkie strony, a mokre od potu kosmyki przykleiły mi się do twarzy. Wiatr smagał moje ubranie, gdy przyspieszałam, a serce pompowało krew jak szalone. Moje ramiona pracowały rytmicznie, by wspomóc bieg, aż w końcu dotarłam pod ich dom i zatrzymałam się gwałtownie. Oparłam dłonie na kolanach, próbując złapać oddech. Kiedy już trochę doszłam do siebie, otarłam pot z czoła i zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Lucian, a ja natychmiast weszłam do środka. „Jezu. Czemu wyglądasz, jakbyś brała kąpiel w ubraniu?”, wykrzyknął drwiąco Caspian. „I to taką śmierdzącą”, dodał Lucian, dokuczając mi. Przygryzłam dolną wargę, starając się nie wybuchnąć gniewem, i powoli wypuściłam powietrze. Zauważyłam, że Alaric siedzi na sofie z założonymi nogami, wpatrzony w telefon, nie wtrącając się do rozmowy. „Chcieliście mnie widzieć. Co mam dla was zrobić?”, zapytałam, starając się zachować spokój. „Cóż, ja i moi bracia obudziliśmy się i poczuliśmy wielką ochotę na pyszne danie. Tak, marynowane kraby i wołowinę. Chcemy, żebyś to ugotowała”, powiedział Caspian, podszedł do mnie i poklepał mnie po ramieniu, idąc do kuchni, by zapalić światło. W tej chwili z mojej głowy niemal buchały płomienie furii; zacisnęłam pięści. „Wezwaliście mnie po to w środku nocy? Nie mieszkam blisko was. Dotarcie tutaj kosztowało mnie mnóstwo wysiłku”, poskarżyłam się, ale bez podnoszenia głosu. „Właśnie dlatego sugerowaliśmy, żebyś się do nas wprowadziła, Elaro. Sama utrudniasz sobie życie”, powiedział Lucian, krzyżując ramiona na piersi i wpatrując się we mnie. Teraz cała trójka mierzyła mnie wzrokiem. Choć tak bardzo nie chciałam się zgadzać, wiedziałam, że będą mi dokładać coraz trudniejszych zadań, dopóki będę mieszkać u siebie. „Dobrze, w porządku! Zamieszkam tutaj”, wycedziłam przez zaciśnięte zęby.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Wściekły – Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi | Czytaj powieści online na beletrystyka