Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi

Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi

Autor: 9901

Zostań naszym niewolnikiem
Autor: 9901
16 cze 2026
ROZDZIAŁ DRUGI. TRZEJ BRACIA. Leżałam bezczynnie na łóżku, nie chcąc wstawać i starając się nie myśleć o tym, co wydarzyło się wczorajszej nocy. Ale to nie działało. Nadszedł czas, by wstać i przygotować się do dnia, ale ja wciąż tkwiłam pod kołdrą, próżnując. Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi i natychmiast usiadłam, zastanawiając się, kto to może być. „Moja mama jest w szpitalu, nie mam już przyjaciół, więc kto mógłby dobijać się do mnie o tej porze?”, rozmyślałam, idąc z pokoju w stronę drzwi wejściowych. „Pewnie właścicielka mieszkania albo ktoś z sąsiadów”, pomyślałam, ale gdy otworzyłam drzwi, przeżyłam szok życia. Trzej bracia trojacy stali przede mną, uśmiechając się złowrogo. Czułam, jak więźnie mi głos w gardle, gdy próbowałam cokolwiek powiedzieć. Staliśmy tam w milczeniu; wciąż byłam oszołomiona. Te trzy demony pod moimi drzwiami, gapiące się na mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć. „Po co przyszli? Czy może ich obraziłam?”, zastanawiałam się, wstrzymując oddech. Wczorajszej nocy wpadłam na Casa, próbując uciec z miejsca mojego upokorzenia. To, co trzymał w ręku, upadło na ziemię i się roztrzaskało. „O nie”, pomyślałam z paniką. „Czyżby przyszli mnie za to pozwać?”. Serce waliło mi jak szalone. Wpatrywałam się w ich anielskie twarze, szukając jakichkolwiek oznak gniewu, ale oni po prostu się uśmiechali – no, może nie wszyscy. Alaric, najstarszy z nich, stał z kamienną twarzą. „Nie wpuścisz nas do środka?”, zapytał Cas, ten, na którego wpadłam wczoraj. Czułam, że drżę, mimo upalnej pogody. Odsunęłam się, by wpuścili się do mojego małego, skromnego mieszkanka. Zerknęłam na ich miny i zauważyłam, jak marszczą brwi z niesmakiem. Cóż, nie byłam zdziwiona – ich ojciec był obrzydliwie bogaty, a oni mieszkali w luksusowych rezydencjach. Wejście do takiej klitki musiało być dla nich jak wizyta na wysypisku. „Proszę, usiądźcie”, powiedziałam, wskazując na małą kanapę, która wyglądała, jakby nie miała szans pomieścić ich potężnych sylwetek. Nie mieli jednak wyboru, jeśli chcieli usiąść, bo było to jedyne miejsce w moim malutkim salonie. „Jakim cudem ta miniaturowa rzecz ma pomieścić trzech wielkich facetów?”, zapytał Lucian, ten typ podrywacza, z wyraźną pychą w głosie. „To jedyne siedzenie, jakie mam”, odpowiedziałam cicho, a on prychnął, po czym arogancko usiadł na kanapie. Cas poszedł w jego ślady, ale Alaric pozostał na stojąco. Zastanawiałam się dlaczego, tocząc wewnętrzną walkę, czy powinnam go zapytać, czy pilnować własnego nosa. Na szczęście Lucian zapytał o to, co sama chciałam wiedzieć. „Dlaczego stoisz, Alaric?”. „Sam powiedziałeś, że ta kanapa nie pomieści nas trzech”, odparł Alaric, przypominając Lucianowi jego własne słowa sprzed chwili. „Cóż, to wina naszej gospodyni, że nie umie nas porządnie przyjąć”, skomentował złośliwie Cas, a ja przełknęłam ślinę. Nie czułam się przy nich komfortowo i chciałam tylko, żeby jak najszybciej wyszli, zanim ich fanki dowiedzą się, że tu są, i rozszarpią mnie na kawałki. Zastanawiałam się w panice, jak ich uprzejmie wyprosić. „Po co oni tu w ogóle przyszli?”, myślałam, wbijając wzrok w podłogę. „Głowa do góry, paniusiu”, rzucił Alaric, a ja powoli podniosłam głowę, by na nich spojrzeć. „Jestem pewien, że wiesz, po co tu jesteśmy”, zaczął Cas, a jego figlarny uśmiech zniknął, zastąpiony poważną miną. Nie byłam w stanie wydusić słowa, nerwowo splatając palce i zastanawiając się, czy powinnam kłamać. „Czy wczorajszy incydent pozbawił cię mowy?”, zapytał drwiąco Lucian, a ja poczułam bolesne ukłucie w sercu. Właśnie przypomniał mi o czymś, o czym całą noc próbowałam zapomnieć. Wspomnienia nie dawały mi spać do rana. „Ja... ja... t-tak...”, zaczęłam się jąkać, nie mogąc sformułować ani jednego słowa, nie mówiąc już o zdaniu. Cała trójka posłała mi zdezorientowane spojrzenia, pewnie zastanawiając się, co próbuję powiedzieć. Zabawne było to, że sama nie miałam pojęcia. „Przejdźmy do rzeczy”, powiedział chłodno Alaric, po czym odwrócił się do mnie z beznamiętnym wyrazem twarzy. Mimo braku emocji na jego obliczu, wciąż się trzęsłam ze strachu. Miałam złe przeczucia, że wpadnę w kłopoty, tylko pytanie brzmiało: jak? „Wpadłaś wczoraj na mojego brata i rozbiłaś niesiony przez niego przedmiot”, powiedział, a ja przytaknęłam, by po chwili nagle przestać. „Przedmiot?”, zapytałam w szoku, a on skinął głową. „Czy to nie była szklanka?”, pomyślałam, przypominając sobie, że kiedy to coś wypadło Casowi z rąk, nie widziałam żadnego płynu. „O nie. Chyba stłukłam jakiś cholernie drogi artefakt”, pomyślałam, a na mojej twarzy odmalował się strach. „Trzymałem jeden z największych skarbów mojego ojca – ikonę Katarzyny Wielkiej”, wyjawił Cas. „I kiedy na mnie wpadłaś, spadła na ziemię i roztrzaskała się w drobny mak. Mój ojciec wyjechał w podróż służbową, więc na razie jestem bezpieczny, ale co mam mu powiedzieć, kiedy wróci i zauważy, że brakuje jednego z jego eksponatów?”, zapytał Cas. Zdrętwiałam, nie wiedząc, co odpowiedzieć. „Musimy zastąpić tę ikonę przed jego powrotem”, wtrącił Lucian, a trzej bracia zgodnie skinęli głowami, po czym spojrzeli na mnie. „Zapłacę”, usłyszałam własny głos, a Lucian uśmiechnął się niebezpiecznie. „Ile to kosztuje?”, zapytałam, chcąc wiedzieć, ile muszę zacząć oszczędzać. „Sto. Milionów. Dolarów”, odpowiedział Cas z uśmieszkiem. Poczułam, jak siły opuszczają moje nogi i osunęłam się na podłogę. „Czy ja dobrze usłyszałam?”. Sto milionów dolarów. „Skąd ja mam wziąć tak gigantyczną sumę?”. Nigdy w życiu nie widziałam takich pieniędzy na oczy. Nawet gdybym pracowała przez dwadzieścia lat, wszystkie moje wypłaty razem wzięte nie zbliżyłyby się do takiej kwoty, więc odkupienie ikony nie wchodziło w grę. Próbowałam wstać, choć czułam się strasznie słaba. Wiedziałam, że na mnie patrzą, ale nie dbałam o to. Podpełzłam do Alarica i upadłam przed nim na kolana. Wydawał się najbardziej rozsądny z nich wszystkich, a może po prostu najbardziej dojrzały. „Błagam”, zaklinałam, składając dłonie przed sobą, ze łzami w oczach. „Litości, proszę, nie stać mnie na odkupienie tej ikony”, powiedziałam do Alarica, który po prostu tam stał, wpatrując się we mnie z tym swoim pustym wyrazem twarzy. Wątpiłam, by moje błagania w ogóle go obeszły. Usłyszałam, jak Lucian i Cas wybuchają śmiechem, drwiąc z mojej sytuacji. „Dlaczego pech prześladuje mnie na każdym kroku?”, zastanawiałam się. „Błagania cię nie uratują”, rzucił Cas, wciąż się śmiejąc. „Cóż, skoro nie możesz zapłacić za ikonę, jest inna opcja”, powiedział Alaric, a ja poczułam natychmiastową ulgę, wiedząc, że wciąż jest nadzieja. „Jaka?”, zapytałam gorliwie, ale to, co usłyszałam później, zwaliło mnie z nóg. „Zostań naszą niewolnicą”, odparł Alaric, a ja zamarłam. „Co?”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Zostań naszym niewolnikiem – Związana z bezwzględnymi trojaczkami: Dług odrzuconej omegi | Czytaj powieści online na beletrystyka