Następnego dnia Kov siedział w swoim fotelu z ponurym wyrazem twarzy. Nie mógł uwierzyć, że po tym wszystkim, co przeszli, Elara tak po prostu go odprawiła.
Kaelen wpadł, by omówić z nim jakieś interesy, ale Kov był zbyt rozkojarzony, by na czymkolwiek się skupić.
– Dobra szefie, po prostu zapytam. O co chodzi z tą miną? – zapytał Kaelen.
– Jaką miną? – zapytał gniewnie Kov.
– Masz minę, jakby kto












