Dług niewinności

Dług niewinności

Autor: Audrey Frost

Rozdział 4
Autor: Audrey Frost
18 maj 2026
Kov chciał dać dziewczynie kilka minut, by mogła psychicznie przygotować się na to, co ma nadejść. Może po chwili na uspokojenie nie będzie już tak drżała. Poczuł pewną ulgę, że tak łatwo zaakceptowała swój los. Spodziewał się większego oporu. Kov nigdy nie musiał zmuszać dziewczyn do uprawiania z nim seksu. Zazwyczaj były chętne. To nie tak, że biegał dookoła i porywał dziewczyny, a potem robił z nich swoje niewolnice seksualne czy coś w tym stylu. Miał wystarczająco dużo pieniędzy i władzy, by zdobyć każdą, jakiej tylko zapragnął, bez uciekania się do jakiejkolwiek przemocy. Lecz kiedy zobaczył ją schodzącą po schodach, nie potrafił powstrzymać impulsu. Musiał ją mieć w tamtej chwili. Pożądał jej ciała. Vance nadto mu to ułatwił, okazując się najgorszym ojcem stulecia. Biedny Vance, naprawdę uważał za słuszne sprzedanie własnej córki niebezpiecznemu przestępcy. Czy on nie miał dla niej najmniejszego szacunku? Kov też nie szanował kobiet tak, jak powinien, ale sądził, że Vance okaże się rozsądniejszy! Zanim poszedł się z nią zobaczyć, postanowił wziąć długi, gorący prysznic. Szybko się wytarł i skierował kroki do jej pokoju. Otworzył drzwi i oto była – stała przy oknie i patrzyła w gwiazdy. Wyglądała tak drobno i bezbronnie, gotowa, by wziął ją w każdej chwili, gdy tylko zechce. Odwróciła się, gdy usłyszała, że wchodzi. W jej oczach odmalował się strach. Może rzeczywistość sytuacji wreszcie zaczynała do niej docierać. „Yyy… cześć” – powiedziała i gwałtownie wstała. Uwielbiał brzmienie jej głosu. Podszedł do niej, chwycił ją w talii i przyciągnął do siebie. „Znasz moje imię?” – zapytał ją Kov. „Tak, Kovar, zgadza się?” – powiedziała nerwowo. „Słyszałam, jak tatuś tak do ciebie mówił” – dodała. „Tak, ale możesz mówić mi Kov” – odparł i przysunął się do niej jeszcze bliżej. Nie pozwalał nikomu poza rodziną i starymi znajomymi zwracać się do siebie przezwiskiem, ale czuł, że ona jest wyjątkowa. Zadrżała, gdy przesunął palcami wzdłuż jej ramienia. Nigdy nie spotkał dziewczyny tak wrażliwej na czyjś dotyk i bardzo mu się to podobało. Będzie niezła zabawa, by się z nią droczyć. „Ellie” – powiedział Kov, zbliżył wargi do jej szyi i lekko o nią musnął, przyprawiając ją o kolejny dreszcz. „Tak?” – szepnęła. Jej ciało napięło się, gdy tylko jego usta dotknęły jej skóry. Znowu zaczęła drżeć. „Boisz się?” – zapytał. „T… tak…” – wyjąkała. „Czy jestem dla ciebie aż taki straszny?” – zapytał. „Tak… zabijasz ludzi i zrobisz mi krzywdę. Mnie też zabijesz?” – zapytała. Jej głos drżał, gdy to mówiła, a ona sama zamknęła oczy. Ujął w dłonie jej policzki. „Spójrz na mnie” – polecił. „Nie… nie chcę” – szepnęła. „Otwórz oczy. To rozkaz” – zażądał. Jej oczy otworzyły się szeroko. Wpatrywał się w jej oczy. „No już, nie bój się. Wiem, że wyglądam na jakiegoś brutalnego potwora, ale tak nie jest. Gdybym chciał cię zabić, już bym to zrobił” – oznajmił. „A co do tego, czy zrobię ci krzywdę, to zależy już wyłącznie od ciebie” – dodał. „Czy to znaczy, że nie będziemy tego robić?” – w jej oczach pojawił się błysk nadziei, co niemal sprawiło, że zrobiło mu się jej żal. Niemal, ale nie na tyle, by puścić ją wolno. Pragnął jej i zamierzał ją zdobyć. „Och, z całą pewnością to zrobimy, skarbie. Miałem tylko na myśli to, że postaram się być dla ciebie delikatny, skoro jesteś moją małą dziewiczą królową” – uśmiechnął się kpiąco. „Im bardziej będziesz chętna, tym większa szansa, że ci się to spodoba”. Jej oczy znów posmutniały. „Jesteś podły. Jak mogłoby mi się to spodobać? Wcale tego nie chcę!” – wykrzyknęła. Wybacz, ślicznotko, ale nie sprowadziłem cię tu po to, by ucinać sobie głębokie, znaczące pogawędki, pomyślał. „Niezależnie od tego, czy potrafisz, czy nie, niewiele możesz zrobić, by odwrócić tę sytuację, prawda? Więc po prostu to zaakceptuj” – powiedział. „D… dobrze, w porządku, ale chcę, żebyś wiedział, że nie będę w tym dobra, więc może powinieneś mnie puścić? Nie mam żadnego doświadczenia z mężczyznami. Mój tata nigdy nie pozwalał mi wychodzić na randki” – zapytała, znów spoglądając na niego tymi sarnimi oczami. Czy ona ma go za frajera? Szkoda tylko, że ten niewinny wzrok nie wystarczył, by zmienił zdanie. Z doświadczeniem czy bez, teraz należała do niego. „Możesz zostawić to mnie, skarbie. Nauczę cię wszystkiego, co musisz wiedzieć. Zanim stąd wyjdziesz, zrobię z ciebie małą nimfę” – Kov wyszczerzył zęby. „Co… co to jest nimfa?” – zapytała i spojrzała na niego pytająco. „Nieważne. Zaczynają mnie nudzić te pogaduszki. Czas zrobić to, po co cię tu sprowadziłem” – powiedział niecierpliwie. Położył dłoń na jej plecach w poszukiwaniu zamka, po czym rozpiął jej sukienkę, odsłaniając gładką skórę pod spodem. Wzdrygnęła się i zaczęła wyrywać w jego ramionach. Zsunął sukienkę, wpatrując się w jej nagie ciało, a następnie podniósł wzrok na jej twarz. Była już czerwona ze wstydu. Cholernie urocza. Pochylił się i wciągnął jej słodki zapach. Kochał kobiety, a ona bez wątpienia była jedną z najlepszych. Czuł to aż nazbyt wyraźnie, bo jego erekcja tylko przybrała na sile. „Yyy… Kov…” Miażdżący pocałunek przerwał jej w pół słowa. Wsunął język w jej rozchylone usta i zassał się na jej języku. Wcale nie żartowała, kiedy mówiła, że jest w tym słaba. „Mmmph… Nie mogę oddychać!” – Elara szamotała się w jego ramionach. Pod względem masy mięśniowej Kov był od niej dwa razy większy, więc nie mogła go odepchnąć. „Przecież ja cię tylko całuję” – zirytował się Kov. „W… wsadziłeś mi język do ust, i przez to nie mogę oddychać” – poskarżyła się. „To się nazywa francuski pocałunek. Musisz oddychać przez nos. Szlag… czy muszę cię też uczyć, jak się całować? Niech to szlag” – zaklął. „Przepraszam, mówiłam, że jestem w tym słaba, jeszcze nigdy z nikim się nie całowałam!” – powiedziała, a jej oczy znów zaszły łzami. Jezu… co on ma począć z tą dziewczyną.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 56

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

56 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Dług niewinności | Czytaj powieści online na beletrystyka