Kiedy to wszystko się zaczęło? Ach, tak… W tym cholernym momencie, kiedy przyjęłam jego propozycję i zostałam jego dziewczyną. Gdybym wiedziała, że tak to się skończy, nigdy bym tego nie zrobiła.
Kolejny pusty drink na blacie potęguje gorycz w moim żołądku; przytępia moje nerwy i sprawia, że w głowie mi się mąci.
Daję znak barmanowi, by przyniósł mi jeszcze jednego z tych — co to znowu było?
Opierając się o blat z głową ułożoną na ramionach, zamykam oczy i pozwalam sobie na nowo przeżyć te cholerne sceny, które przywiodły mnie do tego zatłoczonego baru w centrum Nowego Jorku… miejsca, które zawsze jest pełne, niezależnie od tego, czy to poniedziałek. Ale w przeciwieństwie do wszystkich innych, którzy są tu, by się dobrze bawić, ja po prostu tonę w rozczarowaniu, które zżera mnie od środka.
To wszystko przez Alarica… Mojego łajdackiego chłopaka.
Cóż, byłego chłopaka…
To miała być niespodzianka… Jest tak zajęty swoją pracą, byciem odnoszącym sukcesy menedżerem, że ostatnio nie mieliśmy dla siebie czasu. Dlatego postanowiłam pojechać do jego domu, ugotować jego ulubione jedzenie, a może też dać mu coś jeszcze. Kupiłam wszystkie składniki i radosna poszłam do jego mieszkania… Oczywiście powinnam była wiedzieć, że coś jest nie tak, kiedy przekręciłam zapasowy klucz i zauważyłam jego buty oraz czerwone szpilki niedbale rzucone na podłogę.
Alaric jest taki… zorganizowany. Nawet kiedy się spieszy, nie zostawia tak swoich butów.
Ale te czerwone szpilki wywołały dreszcz na moich plecach. Już wiedziałam, co mnie czeka, ponieważ nie noszę szpilek — a już na pewno nie czerwonych. W mojej głowie krzyczał głos, kazał mi stamtąd uciekać, zamknąć oczy i odwrócić się plecami… Ale mój upór sprawił, że moje nogi zaczęły żyć własnym życiem.
Moje kroki były tak ciche, że nawet ja ich nie słyszałam. Czułam tylko, jak moje serce bije oszalałe, grożąc, że wyskoczy mi gardłem. A z każdym krokiem w stronę wpółotwartych drzwi odgłosy stawały się coraz bardziej słyszalne — dźwięk pocałunku, głuche uderzenia bioder i chrapliwe jęki dobiegające z głębi gardeł.
Stojąc przed drzwiami, usłyszałam głos mojego chłopaka mówiącego tonem, którego nigdy u niego nie słyszałam… głosem przepełnionym pożądaniem. „Jesteś taka gorąca, uhn, ujeżdżaj mnie, mała”.
W tym momencie mój żołądek zwinął się w supeł.
Poczułam, jak opuszcza mnie determinacja, i zaczęłam się odwracać… ale wtedy w moich uszach odbiły się echem kobiece jęki… Powiedziała: „Podoba ci się to? Nikt nie sprawia, że czujesz się tak dobrze jak ja, prawda?”.
W tej sekundzie moje serce przestało bić, ale jakimś cudem zdołałam gwałtownie otworzyć drzwi, a ich hałas był głośniejszy niż odgłosy seksu.
… I ich zobaczyłam.
Nagich — całkowicie nagich.
Zauważyli mnie natychmiast; ich twarze wykrzywiły się w skrajnym zaskoczeniu i dezorientacji. Ale wciąż pamiętam, jak czerwonowłosa kobieta, niezwykle znajoma ruda, siedziała na moim chłopaku, ujeżdżając go.
To moja cholerna najlepsza przyjaciółka.
Mój świat legł w gruzach, podobnie jak składniki, które trzymałam. Ona naciągnęła na siebie prześcieradło, a on potknął się o swoje ubrania, niezgrabnie wciągając bieliznę.
Pamiętam nawet, jak powiedział: „Sera? Co ty tutaj robisz?”.
Spojrzał na mnie i na Victorię ze zmartwionym wyrazem twarzy.
Ale ja tylko zamrugałam kilka razy, chłonąc tę scenę z mieszanką zaskoczenia, przerażenia i ciekawości. Wiedziałam, że moje oczy szklą się od łez, ponieważ wszystko przed moimi oczami było rozmazane. Rozchyliłam wargi, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Po prostu nie mogłam uwierzyć, że przez cztery lata naszego związku nigdy nie uprawialiśmy seksu. A jednak oto on… z moją najlepszą przyjaciółką.
Może byłam w szoku, bo mimo jego protestów wyszłam bez słowa. Moje nogi po raz kolejny zadziałały same i nawet gdy szedł za mną przez dom, ani razu się nie odwróciłam.
Trzaśnięcie drzwiami zabrzmiało tak głośno, że wciąż rezonuje w mojej głowie, gdy tak stoję porzucona w tym barze, z większą ilością alkoholu we krwi niż wszystko, co wypiłam w ciągu dwudziestu trzech lat mojego życia.
Otwierając oczy, zauważam, że mój drink jeszcze nie dotarł. Podnoszę głowę i patrzę na barmana, który patrzy w innym kierunku. Moje oczy podążają za jego wzrokiem, jakby przyciągane magnesem… A mój zdezorientowany wyraz twarzy wkrótce zamienia się w zaskoczenie i przerażenie, ponieważ w moją stronę idzie jakiś mężczyzna.
Pocieram oczy, mając nadzieję, że to miraż, iluzja wywołana alkoholem.
Nie jest.
Zatrzymuje się przede mną z poważną miną. Jego skrzyżowane ramiona opierają się o białą koszulę, która bardzo dobrze leży na jego lekko opalonej skórze i wydaje się tak ciasna na jego ciele, że uwydatnia każdy mięsień, łącznie z ośmiopakiem.
— Heeej, przybrałeś na wadze? — pytam bełkoczącym głosem.
— Seraphina. — Jego głos brzmi stanowczo, nieco gniewnie.
Z trudem odrywam wzrok od jego wysokiego ciała, na które nie powinnam zwracać uwagi… o nieba, naprawdę nie powinnam go zauważać.
— Co pan tu robi, panie Sterling? — Lekko pochyliłam się do przodu i prawie spadłam ze stołka. Na szczęście jest tam, by posłużyć mi za ścianę, a ja opieram piersi o jego brzuch, czując, jak twarde jest jego ciało… jak skała.
Podnosząc wzrok, widzę, że on też na mnie patrzy… prosto w moje brązowe oczy. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach, trzymając mnie mocno, ale jego dotyk jest łagodny, nawet jeśli odsuwa nasze ciała od siebie.
— Ja powinienem cię o to zapytać. Co ty tu robisz? — pyta, wciąż swoim poważnym tonem, wywołując na mojej skórze przyjemne dreszcze.
— Cóż, przyszłam uczcić to, że jestem singielką! — Wzruszam ramionami, uwalniając się z jego rąk, i opieram piersi o bar, sprawiając, że mój dekolt odsłania nieco więcej. — Ten drań Alaric sypiał z Victorią, uwierzy pan?
Prycham, a w moich bełkotliwych słowach mieszają się gniew i smutek: — Nie dość, że mnie zdradza... czy naprawdę musiał to robić z moją najlepszą przyjaciółką?
Ponownie unosząc na niego wzrok, zauważam, że jego spojrzenie jest teraz łagodne. — Dlaczego pan tak na mnie patrzy, panie Sterling?
— Panie Sterling? Dlaczego jesteś taka oficjalna? — Podnosi dłoń do mojej głowy i mierzwi moje brązowe włosy w niezgrabnym geście pieszczoty. — Nie jesteśmy teraz w pracy.
— Och, zgadza się… — Uśmiecham się do niego. — Zgadza się…
— Jesteś pijana, Sera. Zabieram cię do domu-
— Nie, nie chcę stąd iść…! — mamroczę, znów pochylając się w jego stronę i mocno chwytając go w talii. — Nie chcę być sama, Sebastianie…
Oplata moje ciało ramionami, a jego uścisk jest tak ciepły, że wywołuje łzy w moich oczach…
Rany, jego opiekuńczy dotyk i delikatne dłonie przesuwające się w dół moich ramion naprawdę coś we mnie budzą. Może to przez alkohol, a może przez moją kruchość w obliczu tej okropnej sytuacji, ale chcę zostać w jego ramionach — więc przytulam się do niego mocniej, ocierając się swoim ciałem o jego.
… To przypomina mi o uczuciach, które pogrzebałam dawno temu.
— Chodź, Sera. Możemy obejrzeć te tandetne filmy, które lubisz. — Znowu przeczesuje palcami moje włosy, odgarniając je z moich nagich ramion. — To lepsze na złamane serce niż alkohol-
— Nie mam złamanego serca, Sebastianie... Jestem wściekła! — Szybko się odsuwam, mocno zaciskając dłonie na jego koszuli. — Pieprzył moją najlepszą przyjaciółkę, ale nigdy nie uprawiał ze mną seksu!
— Seraphina… — Brakuje mu słów; rozgląda się dookoła, zauważając, że mój ton przyciąga uwagę.
— Jest draniem! — krzyczę i z trudem wstaję ze stołka, plącząc się we własnych nogach. — Nienawidzę go!
Sebastian wzdycha głęboko i obejmuje moje drobne ciało ramieniem, z łatwością podtrzymując mnie jedną ręką. Drugą wyciąga portfel i rzuca na blat kilkaset dolarów, posyłając kelnerowi przepraszający uśmiech. — Reszty nie trzeba-
— Niech cię szlag! — krzyczę, znów przypominając sobie tę nieprzyjemną scenę. — Zabiję cię, Alaric! Otruję tego pieprzonego gnoja tym ciastem!
Sebastian wyciąga mnie z baru, podczas gdy ja rzucam przekleństwa pod niebiosa, wszystkie skierowane do tego drania Alarica. I kiedy zaczyna mnie już boleć gardło, zatrzymuję się i rozglądam, zauważając, że jakimś cudem jesteśmy przed sportowym samochodem Sebastiana, jego maleństwem — jak zazwyczaj go nazywa. Czarnym autem, które nawet w mroku nocy lśni w oczach.
— Mogę poprowadzić? — Wskazuję na samochód z szerokim uśmiechem.
— Żartujesz? — Krzyżuje ramiona, znów przyciągając mój wzrok…
Co w ogóle jest ze mną nie tak?
Sebastian… nie jest kimś, na kogo powinnam tak patrzeć… Jest najlepszym przyjacielem mojego ojca!
Ale wciąż łapię się na tym, że lekko zwilżam usta, patrząc na jego ciało, które jest po prostu grzechem. Godziny spędzone na siłowni z pewnością się opłaciły. I mimo moich wysiłków, Sebastian zauważa moją reakcję, a na jego ustach pojawia się lekki, zarozumiały uśmiech.
Nie mówiąc ani słowa, otwiera drzwi samochodu i wskazuje do środka. — Jedziemy, Seraphina.
Będąc posłuszną bez słowa skargi, odwracam się w jego stronę i odkrywam, że pochyla się nade mną, ciągnąc za mój pas bezpieczeństwa. Moje oczy przez chwilę wytrzymują jego zielone spojrzenie, po czym opuszczam je na jego wargi.
Zapach Sebastiana uderza w moje nozdrza — subtelna, męska woda kolońska, która rozpala płomień w moim ciele, w podbrzuszu…
Zwieram nogi, przyciskając kolana do siebie, i odwracam wzrok, słuchając cichego śmiechu szumiącego w moich uszach.
— Dobra, wracajmy do domu, mała…