POV Dantego
Słyszę, jak ta żmija wrzeszczy: „Jesteś zwolniony!” raz po raz, ale bardziej przejmuję się tą miłą panią, która prowadzi mnie do gabinetu pielęgniarki.
Praktycznie trzyma mnie za rękę, jakbym był jakimś brzdącem. Próbuję się wyswobodzić, ale ona mocno zaciska dłoń.
— Jestem Sloane, asystentka panny Sterling. Jak masz na imię? — w końcu przerywa ciszę.
— Dante.
— Miło cię poznać, Dante.














