Punkt widzenia Vivienne
Spaceruję po biurze tam i z powrotem, czekając na Dominica. Zajmuje mu to więcej czasu, niż powinno, więc dzwonię na jego numer. Zapewnia mnie, że insekt właśnie ma mu podać przepis, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, insekt wyrywa mu telefon i rzuca mi wyzwanie, abym zeszła tam i sama go sobie wzięła.
Krew się we mnie gotuje. Jak on śmie! Myślę, że zrobił się zbyt zarozumia














