Perspektywa Vivienne
„Dlaczego po prostu nie weźmiesz pistoletu i mnie nie zabijesz?” – pytam Juliana, gdy ciągnie mnie stamtąd. „Naprawdę musiałeś nazwać ich swoimi powinowatymi?”.
„Wiesz co, Vivienne? Jedyne, co musiałaś zrobić, to zaśmiać się albo zachichotać z mojego tekstu, zamiast się tym zawstydzać. To nie tak, że oficjalnie są moją rodziną. Zachowujesz się jak dziewięciolatka, która buja s














