Punkt widzenia Vivienne
Mam wrażenie, że karetka jedzie wieczność. Dante wciąż leży na ziemi, a wokół nas zebrał się spory tłum.
Wciąż do niego mówię, ale on nie odpowiada. W końcu przyjeżdża ambulans, a my robimy miejsce ratownikom.
— Co się stało? — pyta jeden z ratowników.
— Kopnęła go w krocze — odpowiada jakaś starsza pani.
Ratownik klęka i woła Dantego: — Panie, słyszy mnie pan? — Dante kiwa














