Punkt widzenia Vivienne
Budzę się ze zdjęciem insekta w ramionach, tłumiąc krzyk, który prawie wymyka się z moich ust, ale szybko go powstrzymuję.
"Co do cholery? Jakim cudem?" Oblewa mnie rumieniec wstydu.
Moje oczy biegają dookoła, sprawdzając, czy jestem sama.
Zamierzam zadzwonić po Sloane, kiedy przypominam sobie o piekle, w które wczoraj wparowałam. Julian powinien był wiedzieć lepiej.
Wz














