Tego dnia lekcje minęły błyskawicznie. Obecność Cartera wisiała nade mną, nie do zignorowania. Jego spojrzenie było jak dotyk, nieustannie się o mnie ocierało. Emily też to musiała zauważyć, choć nie powiedziała ani słowa. Co dziwne, nie wydawała się zachwycona uwagą Cartera – to dziwne, zważywszy na to, jak bardzo jeszcze tydzień temu chciała go od siebie odsunąć.
– Chcesz dziś u mnie nocować? –
















