To nie było przyjęcie, bardziej formalne spotkanie dla bogatych ludzi – albo w tym przypadku, bogatych wampirów. Poczułam dreszcz, który przeszył mi kręgosłup, gdy tylko weszłam do pokoju. Zamiast szampana i jedzenia, była krew; jej zapach był niepokojący.
Widziałam też ludzi, wszyscy klęczeli przed swoimi panami – tak ich nazywał Deric. Ludzie, którzy nie pamiętali swojego życia przed wampirami,
















