Silas stanął przed monumentalnymi bramami posiadłości Bariosovów. Tego tak zwanego słynnego klanu wampirów, o którym nic nie wiedział. Gdyby go ktoś zapytał, dlaczego w ogóle pozwolił córce przyjechać w takie miejsce, odpowiedziałby, że był wtedy zbyt rozproszony przez żonę, by pomyśleć o tym rozsądnie. Ale teraz nie był z siebie zadowolony.
A nie pomagało mu to, że ani córka, ani jej przyjaciółka
















