Deric objął mnie ramieniem w talii, prowadząc w stronę baru. Jednym gestem ręki barman zmieszał drinka i przesunął go w moją stronę. Wzięłam łyk i zmarszczyłam brwi. – To sok pomarańczowy – poskarżyłam się.
Deric roześmiał się rozbawiony. – Jest tam odrobina alkoholu. Nie pozwolę ci się upić w moim barze, Kerry.
– Dlaczego nie? – spytałam, wydymając wargi. – Chcę czegoś mocniejszego.
– Czy to prze
















