Kiedy Daisy Cooke obudziła się w hotelu, poczuła ciepło męskiej piersi przyciśniętej do jej pleców. Jego silne ramię owinięte wokół jej talii przypomniało jej o tym, co wydarzyło się zeszłej nocy.
Wczoraj były urodziny jej chłopaka, Devana Gilberta, a ona ofiarowała mu siebie w prezencie. Był mniej delikatny niż zwykle, ale nie żałowała tego. W końcu stali się intymną parą.
– Już nie śpisz? – Do jej uszu dobiegł głęboki głos, brzmiący bardzo przyjemnie.
Twarz Daisy pobladła, gdy odwróciła się i zobaczyła przystojną twarz nieznajomego. – Kim jesteś? – wykrzyknęła, z szeroko otwartymi ze szoku oczami.
Mężczyzna obok niej wyglądał tak atrakcyjnie, a jego idealne rysy zdradzały chłód i dostojeństwo, zupełnie inne niż u Devana.
– Jestem Emery Potter – odpowiedział.
Daisy, jakby w transie, z drżącym głosem zapytała: – Dlaczego jesteś w moim pokoju? Gdzie jest Devan? – Nie mogła powstrzymać się od myśli: "Czy to z nim spałam zeszłej nocy?". Przygryzła wargę, piorunując go wzrokiem, próbując powstrzymać łzy.
Wyraz strapienia na twarzy Daisy nie spodobał się Emery'emu. W Segrilyn liczne kobiety chciały z nim spać, a on nigdy nie poświęcił im spojrzenia. Zeszłej nocy rzuciła mu się w ramiona, a teraz zaczęła odgrywać ofiarę, co natychmiast popsuło Emery'emu humor.
Emery wyjaśnił cierpliwie: – Nie znam nikogo o imieniu Devan. Zostałem w tym hotelu zeszłej nocy, a ty rzuciłaś się na mnie, nalegając, żeby ze mną spać. Akurat potrzebowałem kobiety. – Wspominając to, co wydarzyło się zeszłej nocy, Emery zmrużył oczy. Nigdy nie pozwalał tym, którzy przeciwko niemu knuli, uniknąć kary.
Szybko założył białą koszulę, stanął przy łóżku i spojrzał na szlochającą kobietę skuloną pod kocem. – Nieważne, dlaczego mnie uratowałaś zeszłej nocy, jestem ci winien przysługę. Czego chcesz? Pieniędzy, władzy, statusu – mogę dać ci wszystko, czego zapragniesz.
Daisy zdusiła łzy. – Chcę odzyskać swoje dziewictwo. – To było coś, co zachowywała przez 20 lat.
Emery poczuł gulę w gardle. – Stało się. – Myśląc o zeszłej nocy, złagodził ton. – Jeśli twój chłopak cię rzuci, wezmę za to odpowiedzialność. Oto mój numer.
Nie miał upatrzonej kobiety, więc nie miał nic przeciwko poślubieniu tej, która akurat była pod ręką. Kładąc wizytówkę na stole, powiedział: – Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebować. Muszę już iść.
*****
Daisy wysiadła z taksówki, czując przejmujący chłód, gdy poprawiała płaszcz. Miała nadzieję, że Devan zaoferuje jej ciepły uścisk, ale nie śmiała nawet wyobrażać sobie, co zrobi, gdy dowie się, że spała z innym mężczyzną. Może będzie jej żal, a może pomyśli, że jest obrzydliwą kobietą.
Wykończona podeszła do Willi Cooke. Gdy zbliżyła się do drzwi, usłyszała łagodny głos Devana. W momencie, gdy próbowała uciec, jego słowa zatrzymały ją w miejscu.
– Pani Cooke, chcę poślubić Jade. Będę jej chronił do końca życia – powiedział.
Niamh Cooke odpowiedziała aprobująco: – Devanie, jesteś jak mój syn. Powierzam ci Jade. – Axton Cooke, ojciec Daisy, dodał: – W takim razie ustalmy datę spotkania naszych rodziców.
Harmonijna scena w salonie złamała Daisy serce. Głośno zaprotestowała: – Nie ma mowy!
Wyraz twarzy Niamh pociemniał, gdy zobaczyła Daisy. – Rozmawiamy o zaręczynach Devana i Jade. To nie twoja sprawa. Idź na górę.
Daisy wpatrywała się w Devana i Jade trzymających się za ręce, a jej serce bolało tak bardzo, że ledwo mogła oddychać. Z zaciśniętymi zębami powiedziała: – Serio? Devan jest moim chłopakiem. Dlaczego to nie moja sprawa?
Niamh odparła: – Od kiedy Devan jest twoim chłopakiem?
Jade zapytała w szoku: – Devanie, jesteś chłopakiem Daisy? – Wyglądała na zranioną, jakby szła na kompromis. – Jeśli tak, to nie możemy być razem. Nie mogę skrzywdzić Daisy.
Devan objął Jade, delikatnie ocierając jej łzy. – Nie o to chodzi, Jade. Nigdy nie byłem z Daisy. Zawsze traktowałem ją jak siostrę. Myślę, że ma pewne nieporozumienia co do mojego nastawienia.
Słowa Devana oszołomiły Daisy. Zatoczyła się do tyłu, a jej myśli powróciły do pięknych chwil, kiedy przysięgał, że ją ochroni, przytulał i całował. Nagle wydały się jej wszystkie absurdalne.
– O mój Boże! – wykrzyknęła Jade, zakrywając usta w zaskoczeniu, gdy wskazała na malinki na szyi Daisy. – Daisy, twoja szyja...
Uwaga wszystkich skupiła się na szyi Daisy. Niamh natychmiast zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła zeszłej nocy.
Plask!
Zanim Daisy doszła do siebie, Niamh spoliczkowała ją, aż w uszach jej zadzwoniło. – Bezczelna wieśniaczko, jak śmiesz porównywać się do Jade? Co za żart! – zbeształa ją Niamh.
Trzymając się za policzek, Daisy podniosła wzrok, a obrzydzenie i nienawiść w oczach Niamh sprawiły, że poczuła rozpacz. Ochrypłym głosem zapytała: – Czy to moja wina, że pomyliłyście dziecko w żłobku? Dlaczego nie możecie spróbować się mną zaopiekować?
– Czy tak rozmawia się z matką? Niewdzięczna córka taka jak ty nie zasługuje na moją opiekę! – powiedziała bezdusznie Niamh.
Daisy stała nieruchomo, nie mogąc wydusić słowa. Błąd, który jej rodzice popełnili lata temu w szpitalu, zmienił jej życie. Żyła w biedzie z Barbarą Rivera, niewidomą staruszką, na wsi.
Dwa lata temu, kiedy w końcu wróciła do rodziny Cooke, nie poczuła miłości rodziców, ale raczej ich nienawiść. Niamh miała jej za złe, że wyparła Jade, jej ukochaną córkę.
Wtedy tylko Devan troszczył się o Daisy i myślała, że znalazła swoją prawdziwą miłość.
Teraz jednak zdrada Devana, ostre słowa rodziców i triumfalny uśmiech Jade sprawiły, że Daisy poczuła się jak żart. Ocierając łzy, opuściła ten rozpaczliwy dom, nie oglądając się za siebie.