Ignorowałem pulsujący ból w kostkach, wymierzając kolejny cios w twarz napastnika Elowen. Nie mogłem zapomnieć o siniaku, który widziałem na jej twarzy zeszłej nocy. Kiedy spojrzałem na nią przed wyjściem dzisiejszego ranka, ślad zdążył już ściemnieć. To wystarczyło, bym kipiał furią. Nikt nie miał prawa dotykać mojej dziewczyny.
– Julian, potrzebujemy go żywego, jeśli chcemy, żeby gadał. – Thayer
















