OSTRZEŻENIE: Ta książka zawiera przemoc, dosadne słowa i sceny erotyczne. Niektóre słowa mogą być nieakceptowane przez niektórych czytelników. Zaleca się rozwagę. Liam Hallows był bestią, której wszyscy się bali, bezwzględny i pełen gniewu. Urodził się, by dręczyć swoich ciemiężycieli i nienawidzi słów "bratnia dusza" czy "miłość". Jego ideał to seks na jedną noc, przelecieć i nigdy więcej nie usłyszeć. Co się stanie, gdy Liam zaliczy jednorazową przygodę z dziewczyną, w którą przypadkowo się wbił, co jest błędem, którego żałuje przez całe życie? Nicole Mallory, idealna luna, kochana i uwielbiana przez wszystkich, z wyjątkiem swojego partnera. Została zmuszona do oglądania, jak jej partner uprawia s3ks z różnymi omegami jako kara za to, że została mu oddana jako źródło spłaty długów jej rodziców. Zbyt wiele bólu i udręki sprawiło, że piła w barze i skończyła w łóżku z zupełnie obcym mężczyzną, który jej pragnął, ale był taki sam, dokładnie taki jak jego partner. Czy Liam będzie w stanie zdobyć serce dziewczyny, w którą się wbił, czy ona będzie w stanie oswoić bestię, która jest gotowa ją pożreć?

Pierwszy Rozdział

Napięcie spowiło emocje Nicole, która odczuwała wściekłość i gorzki ból. Zacisnęła zęby i przygryzła wargi do krwi. Jej opuchnięta, poplamiona twarz rozjaśniła się mieszaniną potu i łez spływających z oczu i czoła. Zbroczone krwią ciało było przykute łańcuchami do krzesła. Dyszała, zęby szczękały jej ze strachu, a pazury wbiły się głęboko w kolana. Wyglądała okropnie, ale jej wygląd był niedopowiedzeniem tego, co działo się w jej głowie. Jej wilczyca szalała, pierś była ciężka od bólu, a serce czuło się, jakby było krojone sztućcami. Wbiła pazury w kolana, bo fizyczny ból był lepszy od tego wszystkiego, co działo się w jej głowie. Jęki wypełniły powietrze, gdy muskularny mężczyzna pieścił ciało falbaniastej blondynki, całując jednocześnie rudowłosą kobietę. Nicole pragnęła tylko zamknąć oczy i odciąć się od tej rzezi, której była świadkiem, ale nie odważyła się. Mogła z łatwością zerwać łańcuchy, które ją trzymały, i wyrwać gardło załodze przed sobą, ale nie odważyła się. Wokół nich były inne kobiety, które przeczesywały palcami ciało mężczyzny. Te kobiety były omegami dotykającymi Alfy, jej Alfy, jej partnera. Każdy dotyk i dźwięk doprowadzały ją do szaleństwa. Jej wilczyca chciała krwi. Z łatwością mogłaby zabić każdą kobietę w tym pokoju za samo spojrzenie na jej partnera, ale nie mogła. Nie mogła tego zrobić, ponieważ była to jej kara. W tym świecie jej partner widział w niej tylko śmiecia i lubił nią manipulować oraz grać z nią w psychologiczne gierki. "Tracisz koncentrację, Nicole. Obserwuj mnie uważnie. Musisz patrzeć i się uczyć" - jego podniecony głos zabarwiony był potężnym rozkazem. Automatycznie jej oczy się rozszerzyły, a głowa wyprostowała. To bolało, ale kiedy Alfa rozkazuje, człowiek jest zmuszony do posłuszeństwa. Kobiety zachichotały, zanim podeszły do niej. "Głupia suka" - skomentowała jedna, a druga uderzyła ją mocno, śmiejąc się histerycznie. "Aww, Luno, jesteś zła? Czy twoje ciało wrze teraz ze wściekłości?" - zapytała niebieskooka, szydząc jej w twarz. "Niech żyje Luna" - zadrwiła kolejna. Echa śmiechu wypełniły pokój, a blondynka podeszła do niej. "Powiedział, żebyś uważnie obserwowała" - wyszeptała jej do ucha. Nicole dyszała, jej twarz bolała od ran i siniaków, które wcześniej zadał jej partner, uderzając ją pięściami. Przygryzła poranione wargi, aby powstrzymać się od krzyku, i wbiła pazury głębiej w kolana. "Ona jest taka cholernie brzydka. Zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jesteś brzydka, prawda?" - zapytała jedna. "Spójrz mi w oczy!" - warknął jej partner. Nicole jęknęła, modląc się o koniec jej męki. Kolejna omega wbiła rękę we włosy Nicole w kolorze popielatego brązu i pociągnęła je. Nicole wydała z siebie okrzyk agonii. Kolejna fala śmiechu przetoczyła się przez pokój. Nicole wciągnęła powietrze, jej wilczyca groziła wybuchem. W przeciwieństwie do niej, nie dbała o konsekwencje. "Kawał śmiecia, twoje istnienie jest bezwartościowe. Może dlatego nikt cię nie kocha" - zadrwiła. Wtedy kontrola Nicole pękła. Wydała z siebie dudniący warkot, a jej piwne tęczówki pociemniały i otoczyły się czerwonymi pierścieniami. Śmiech i drwiny natychmiast ustały. Shane, jej partner i Alfa Kryminalnej Watahy, zawarczał, odpychając kobiety, które go otaczały. Jego oczy błysnęły złotem, gdy ją złapał. "Wróć do jej podświadomości, wilczyco!" - wycedził przez zęby, a jego dominacja przeniknęła jej ciało. Niemal natychmiast jej oczy wróciły do normalnego koloru i wydała z siebie pełen agonii krzyk. Uśmiechając się radośnie, Shane pozwolił jej upaść z powrotem na ziemię, a krzesło, do którego była przywiązana, roztrzaskało się pod jej ciężarem. "Myślałem, że mówiłem ci, żebyś nie pozwalała swojej wilczycy przejąć kontroli! Czy to, co powiedzieli, cię zraniło? Mają rację. Jesteś bezużyteczna i taka pozostaniesz na zawsze. Dlatego twój ojciec sprzedał cię, aby spłacić swoje długi. Wiedział, jak bardzo się zmarnujesz." Łzy popłynęły z oczu Nicole. Mogła znieść każdą formę bólu, zniewagi i obrażeń, ale nic nie bolało bardziej niż przypomnienie, że jest naprawdę bezużyteczna i nigdy nie przyniesie nic dobrego. Słowa Shane'a były niczym innym jak prawdą, a teraz żałowała tylko, że ktoś nie może zakończyć jej nędzy. "Otwórz oczy" - rozkazał, a ona posłuchała. Spojrzał na nią z obrzydzeniem, a następnie kopnął ją piętą. ~ Kilka godzin później Nicole wzięła kolejkę whisky w barze. Na zewnątrz zapadł zmierzch, a do dusznego, słabo oświetlonego baru weszli goście. Wyszła cicho z watahy, zasłonięta, mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy. Chociaż wszystkie jej rany się zagoiły, jej ciało wciąż było obolałe, a umysł wciąż surowy od bólu. "Luno" - zawołał starszy mężczyzna, klepiąc ją czule po plecach. Nicole stłumiła jęk i zacisnęła zęby, gdy ból przeszył jej nerwy. Powoli odwróciła się i przykleiła fałszywy uśmiech na twarzy. "Gabe" - pozdrowiła. Posłał jej krzywy uśmiech. "Dziękuję. Mój partner powiedział mi, jak jej wczoraj pomogłaś. Jesteś najlepszą rzeczą, jaka przydarzyła się tej watasze" - powiedział. Łzy napłynęły do oczu Nicole, a jej bolące serce pękło trochę bardziej. Jej uśmiech zachwiał się i z trudem go utrzymała. "Nie wspominaj, Gabe" - wychrypiała. "Od tego jest Luna, prawda?" - zapytała Nicole. Gabe uśmiechnął się i ścisnął jej ramiona. "Tak, ale jesteś w tym ludzka. To rozczulające. Jesteś prawdziwą księżniczką, dziękuję" - zakończył i odszedł kuśtykając. W momencie, gdy był wystarczająco daleko, ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła cichym szlochem. Członkowie Kryminalnej Watahy nic nie wiedzieli o tym, przez co przechodziła. Jak mogli wiedzieć, że pod wszystkimi jej uśmiechami i ciężką pracą umiera w środku? Wiedzieli, że Alfa Shane jej nie szanuje, ponieważ została użyta jako zapłata za dług, który zaciągnęli jej rodzice, ale nie znali pełnego zakresu. Wiedzieli tylko wysoko postawieni członkowie watahy i obrzydliwe omegi, z którymi Alfa Shane urządzał orgie. Tymczasem członkowie Kryminalnej Watahy widzieli w niej uosobienie perfekcji, a nawet ją uwielbiali. Jej ciało drżało, gdy szlochała boleśnie. Dawno przestała modlić się o cud, ponieważ cuda nie zdarzały się w Kryminalnej. Nie było dla niej nic takiego jak radość; tylko ból, cierpienie i tortury. Teraz pragnęła zapomnieć, przestać czuć, znaleźć się w stanie poza jej obecną nędzą. To był jedyny sposób, w jaki mogła uciec od swojej rzeczywistości. Ocierając łzy, podniosła głowę i wypiła swoją kolejkę, a następnie skinęła na barmana, prosząc o dolewkę. Nicole wlewała w siebie drink za drinkiem, aż szum w jej głowie zniknął. Jej oczy zamgliły się i ledwo mogła się utrzymać. Była o krok od spadnięcia z wysokiego stołka barowego, na którym siedziała. Zachichotała, uwielbiając uczucie wolności i mocy, które pulsowało w jej żyłach. Po wypiciu kolejnej kolejki, która paliła jej gardło, zsunęła się ze stołka. W momencie, gdy jej stopy dotknęły podłogi, świat się zawalił. Jej nogi ugięły się pod nią i upadła na podłogę. Wydała z siebie salwę niepohamowanego śmiechu, zatoczyła się na nogi i wróciła na swój stołek. Nikt nie zauważył, ponieważ tak jak ona, większość ludzi w barze chciała utopić swoje smutki. Nicole przyłożyła dłonie do ust, próbując powstrzymać napad chichotu. Wszystko wydawało się zabawne i ekscytujące. Zamachała niedbale ręką na barmana, prosząc o kolejnego drinka. I oparła głowę w dłoniach. "Co jest takiego śmiesznego?" - zapytał przeszywający baryton, zaskakując ją. Podniosła gwałtownie głowę i wybuchnęła śmiechem, zanim poszukała źródła głosu. Alkohol i słabe światło zamazywały jej wzrok, więc nie mogła go wyraźnie zobaczyć, ale jej zmysły wyczuły jego zainteresowanie nią. Sprawiło, że zarumieniła się i znów zachichotała. "I pomyśleć, że mówili, że jestem brzydka" - wymamrotała. Jej słowa wyszły jako kompletny bełkot. Znów się roześmiała, klepiąc się mocno po kolanach. Umięśniony i mocno wytatuowany mężczyzna stojący obok niej uniósł brew i zmrużył swoje głęboko osadzone oczy. Uśmieszek zadrgał na jego ustach, a jego jasnoniebieskie oczy pociemniały od podniecenia i zaciekawienia. Wsunął się na stołek obok niej, wpatrując się w nią intensywnie. "Czego chcesz?" - wybełkotała Nicole, odwracając się twarzą do tajemniczego nieznajomego i prawie zsuwając się ze stołka barowego. Natychmiast ją złapał i postawił prosto. Jej policzki zaczerwieniły się i zachichotała jeszcze głośniej. Barman wrócił z jej dolewką i jego zamówieniem i postawił je przed nimi. Nicole zamierzała sięgnąć po drinka, ale on ją ubiegł i wypił go jednym haustem. Jej oczy rozszerzyły się i warknęła na niego. Uśmiechnął się, trzymając kubek w obronnej pozycji. "Ty" - zawarczała Nicole. Tajemniczy mężczyzna machnął ręką na barmana, który natychmiast pojawił się obok niego. "Przynieś jej butelkę wody" - rozkazał, a barman skinął głową, zanim to zrobił. "Jesteś szalony?" - wypaliła Nicole, szturchając go palcem w pierś. On tylko uśmiechnął się do niej, ignorując litanię przekleństw wylewających się z jej ust. Jak tylko barman wrócił z butelką wody, zapłacił za nietkniętego drinka i jej, a następnie odszedł. Nicole była wściekła. Ze złością wypiła wodę i zatoczyła się za nim. Potykając się o ludzi i stoły, ponieważ świat wydawał się tańczyć pod jej stopami. "Kim on do cholery był?" - zapytała samą siebie. Miała już dość tego, że ludzie ją gnębili, a alkohol w jej żyłach bardzo jej w tym pomógł, ponieważ dodał jej odwagi, której normalnie jej brakowało. Nicole wyszła na zewnątrz, aby zaczerpnąć słodkiego, świeżego nocnego powietrza, pozwalając mu wypełnić jej płuca. Zamknęła oczy, wypuściła powietrze, a następnie powąchała powietrze w poszukiwaniu jego zapachu. Znalazła go natychmiast i podążyła za nim na ślepo. Zatoczyła się i zatrzymała, gdy znalazła się w ciemnej alejce. Do tej pory trochę wytrzeźwiała i żałowała swoich czynów. Zachichotał i wyszedł na widok. Nicole westchnęła i cofnęła się o kilka kroków. Był większy, niż pamiętała. Było ciemno, ale ponieważ jej wzrok się wyostrzył, była w stanie dostrzec rysy jego twarzy. Był taki seksowny! "Kim myślisz, że jesteś?" - warknęła, tłumiąc swój strach. Jego niebieskie tęczówki pociemniały, a w nich błysnęła smuga złota, gdy jego przeszywające spojrzenie przeskanowało jej ciało. Całe jej ciało odpowiedziało dreszczem. Z trudem przełykając ślinę, Nicole cofnęła się o kolejny krok i uderzyła plecami o ścianę. Subtelne powąchanie powietrza powiedziało jej, że jest tak samo podniecony jak ona. I to było ostatnie, co pamiętała.

Odkryj więcej niesamowitych treści