Podbiegam i zapalam lampkę nocną, po czym wchodzę na łóżko.
– Sterling, kochanie! Obudź się! Masz koszmar. – Chwytam go za ramiona, jego twarz jest zlana potem. Z łatwością mnie odpycha, klnąc siarczyście na tego, z kim walczy w swoim śnie. – Sterling! Obudź się, proszę!
Nagle zastyga w bezruchu, jak martwy.
– S-Sterling? W-wszystko w porządku? – Pochylam się, żeby przyjrzeć mu się z bliska.
Jego
















