Kiedy się budzę, Marcello siedzi w kącie pokoju. Gdy zauważa, że się poruszam, wstaje i podchodzi do mnie.
"Luno, obudziłaś się. Wszyscy odetchną z taką ulgą." Wzdycha.
"Marcello, jak długo spałam?" Przecieram oczy. Wciąż czuję się wyczerpana.
"Przez ostatnie dwa dni na zmianę odzyskiwałaś i traciłaś przytomność, Luno."
Odwracam od niego wzrok, wracając myślami do wydarzeń, które doprowadziły mnie
















