– Nie drażnij mnie, partnerko. Nie sprowadziłem cię tu po to, żebyś za mnie umarła, ale po to, żebyś była moja. Jeśli chcesz się na mnie złościć za to, jak się zachowuję i jak cię traktuję w ciągu dnia, w porządku. Będziemy się o to kłócić tyle, ile zechcesz. – Pochyliłem się, zatrzymując usta tuż nad jej wargami. Czubek jej języka delikatnie dotknął moich warg, gdy oblizała swoje, by je zwilżyć.
















