Silas Sterling powrócił z krwawych pól bitewnych z kartą o wartości biliona dolarów, legendarnym smoczym sztyletem i pokornym sercem, gotów dopełnić zaręczyn zawartych w dzieciństwie. Jednak elita Brightwell widziała w nim jedynie „bezrobotnego włóczęgę”. Clara Lucchese, jego arogancka narzeczona, rzuciła mu pod nogi czek na milion dolarów, żądając, by na zawsze zniknął z jej życia w wyższych sferach. Nie miała pojęcia, że potężna rodzina Thorne’ów – ci sami ludzie, którym tak desperacko próbowała się przypodobać – już klęczała przed Silasem w cieniu. Gdy „Smoczy Sztylet” ujawni swoją prawdziwą tożsamość, rodzina Lucchese zrozumie, że człowiek, którego odrzucili, jest królem trzymającym ich przetrwanie w swoich dłoniach. Niektóre błędy są nieodwracalne, a Silas zamierza pokazać im prawdziwą cenę dumy.

Pierwszy Rozdział

„Stary Eliasie, jeśli tak dalej pójdzie, skończysz martwy w ramionach jakiejś kobiety!” Silas Sterling rzucił tę uwagę, mierząc wzrokiem stojącego przed nim starszego mężczyznę. Stary Elias z roztargnieniem starł ślady szminki z twarzy, wyglądając na nieco oszołomionego. Wyłowił z kieszeni kartę kredytową i podał ją Silasowi. „Silas, ta karta w panterkę jest naładowana gotówką — jest na niej kilka bilionów dolarów! „Do tego posiadam luksusowe nieruchomości w największych miastach na całym świecie. Możesz zatrzymać się w dowolnej z nich, kiedy tylko zechcesz. „I na koniec, mam dla ciebie prezent...” — zaczął Stary Elias, ale nagle wykrzyknął: „Och! To nie to!” Wyciągnął zza paska kawałek czarnej, koronkowej bielizny, zdając sobie sprawę, że to pomyłka. Po chwili grzebania w rzeczach, w końcu wydobył osobliwy, krótki sztylet. „Ten Smoczy Sztylet zaginął pięćdziesiąt lat temu. Teraz oddaję go tobie. To nie jest zwykły nóż — ma moc, by... „Ech, nieważne. Ktoś skontaktuje się z tobą w odpowiednim czasie. Po prostu czekaj na nich w Aurelii. „Silas, kiedy już załatwisz sprawę zaręczyn w domu, po prostu...” Stary Elias próbował kontynuować, ale cztery wyjątkowo atrakcyjne kobiety o uderzających figurach zeszły po schodach, gotowe go zabrać. „Stary Eliasie, przestań zwlekać! Wszystkie palimy się do wyjścia!” „Nie martw się. Twój oddany uczeń jest tak zdolny, że nawet demony się go boją. Nic mu nie będzie!” „Ach!” — chwilę później z sypialni na piętrze dobiegły rozpaczliwe okrzyki Starego Eliasa. Silas zerknął w stronę drugiego piętra, wzruszył ramionami i schował kartę w panterkę do portfela. Opuszczając dom Starego Eliasa, wskoczył do taksówki jadącej na lotnisko, przyglądając się Smoczemu Sztyletowi. Złożone wzory na sztylecie mieniły się niczym smok ziejący mgłą i chmurami, emanując potężną aurą. Złote łuski błyszczały w przyćmionym świetle samochodu. Po ponad dwudziestu godzinach lotu wylądował w Brightwell, w Aurelii. Tętniące życiem centrum gospodarcze na wschodnim wybrzeżu było delikatnie otulone miękkim śniegiem opadającym w blasku zachodzącego słońca. Silas przejrzał szczegóły umowy zaręczynowej. Po krótkiej weryfikacji wziął taksówkę do gmachu Grupy Lucchese w samym sercu miasta. Stary Elias wspomniał, że narzeczona Silasa, Clara Lucchese, została mu obiecana w ramach swatów zaaranżowanych przez ich dziadków dawno temu, jeszcze zanim Silas czy Clara przyszli na świat. Silas spędził wiele lat ze Starym Eliasem, który mimo wielokrotnych pytań, nigdy nie mówił wiele o własnej rodzinie. Pod okiem Starego Eliasa Silas zgłębiał tajniki medycyny, rozwijał swoje umiejętności i mistrzowsko opanował sztukę walki. Niedawno Stary Elias zabrał go do Frikanii. Od tego momentu przesiąknięte krwią i pogrążone w chaosie pole bitwy najemników powitało nową siłę — kogoś, czyja sama obecność przyprawiała o dreszcze każdego, kto usłyszał jego imię; postać budzącą lęk na całym świecie, prawdziwego zwiastuna śmierci. Poruszając się niczym cień, osobnik ten pozostawał nieuchwytny, zyskując kryptonim „Smoczy Sztylet”. ...... Silas wpatrywał się w pożółkły już kontrakt zaręczynowy, pogrążony w myślach. „Ciekawe, jaka będzie moja przyszła żona. Czy jest piękna? Dobra?” Spędził podróż, wyobrażając sobie, jak może wyglądać Clara. Po trzydziestu minutach taksówka dotarła do dzielnicy biznesowej Brightwell. Silas uchylił okno i przyglądał się światłom miasta, czując dziwne poczucie swojskości. Nagle jednak wyczuł zbliżające się niebezpieczeństwo. Silas skupił wzrok przed siebie, czujny i gotowy. Trzask! Pisk hamulców i przeraźliwy zgrzyt gniecionej blachy nagle rozdarły ciszę nocy. Rozbite w kolizji Porsche pędziło z alarmującą prędkością prosto w stronę taksówki Silasa. Taksówkarz, sparaliżowany strachem, nie był w stanie wykonać żadnego ruchu. Silas błyskawicznie chwycił kierownicę jedną ręką, a drugą szarpnął hamulec ręczny, wykonując gwałtowny manewr kontrolowanego poślizgu. Taksówka o włos uniknęła bezpośredniego zderzenia z dwoma niekontrolowanymi pojazdami; odstęp wynosił mniej niż milimetr. Huk! Po krótkiej pauzie ciszę przerwał wystrzał z pistoletu. Zza barykad, z czarnego SUV-a marki BMW, wyłoniło się czterech uzbrojonych mężczyzn. Dwóch z nich wycelowało broń w gapiów, podczas gdy inny wywlókł ranną kobietę z Porsche, przystawiając jej pistolet do głowy. Lider grupy, łysy mężczyzna, wrzasnął do świadków: „Na ziemię!” Huk! Padł strzał, trafiając w czoło najodważniejszego z gapiów, który próbował interweniować. Tłum wybuchnął paniką i krzykiem. Wszyscy padli na ziemię, zbyt przerażeni, by podnieść głowy. Silas, siedząc w taksówce, obserwował scenę przez okno. W zimnym blasku latarni ulicznych płatki śniegu wirowały gwałtownie. Krew plamiąca śnieg wokół wraku rzucała złowieszczy cień na nocną panoramę miasta. W półmroku wysoka, uderzająca figura kobiety była nie do pomylenia, mimo że krew szpeciła jej eleganckie rysy twarzy. Nawet w takim stanie jej wyjątkowa uroda była ewidentna. W tym momencie napastnicy zauważyli Silasa siedzącego wciąż w samochodzie. „Wysiadaj z wozu, natychmiast! Ręce na głowę i na ziemię!” — wrzasnął jeden z bandytów, celując w Silasa. Silas uśmiechnął się beznamiętnie, ignorując uzbrojonych mężczyzn, i powoli opuścił szybę. Utkwił wzrok w uwięzionej kobiecie. „Puśćcie ją.” Jego głos był spokojny i stanowczy, przecinając lodowatą, posępną atmosferę z przenikliwą intensywnością. Ręce bandytów trzymające broń zadrżały. Przerażona kobieta, Vivienne Thorne, odwróciła głowę i dostrzegła spokojną, enigmatyczną twarz Silasa, a jej serce zabiło mocniej z dezorientacji. Vivienne, dziedziczka Thorne'ów, czołowej rodziny w Brightwell, i obecna prezes Grupy Thorne, nigdy nie spotkała nikogo tak opanowanego i uderzająco przystojnego. Ten człowiek konfrontował się z bandą bezwzględnych przestępców z tak niezachwianym spokojem. „Dziś zginiesz!” — bandyta, chwilowo oszołomiony, zawarczał i pociągnął za spust. „Nie!” — Vivienne krzyknęła z przerażenia, zamykając oczy i wołając w desperacji. Lodowaty wicher przemknął przez ulicę, kołysząc drzewami i trzęsąc gałęziami. W ułamku sekundy scena wybuchła feerią chaotycznego światła i kłębów pyłu. Śnieżyca przybrała na sile, zmieniając się w huraganowy wir! Po wystrzale świat pogrążył się w całkowitej ciszy. Na zrujnowanej ulicy pozostała tylko samotna, potargana postać Vivienne. Ludzie omiatający wzrokiem okolicę szybko dostrzegli czterech napastników leżących bez życia na nieskazitelnym śniegu. Błyskawiczny przebieg zdarzeń wydawał się niemal surrealistyczny. Gdyby nie widok ciał na ziemi, trudno byłoby uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę. Czterej bandyci zostali zabici jednym uderzeniem w gardło. Ich krew ściekała po szyjach, parując lekko na mroźnym śniegu! „Vivienne, czy ty... czy wszystko w porządku?” Siwowłosy starszy pan z pędzącego Mercedesa podbiegł do Vivienne, a na jego twarzy malował się głęboki niepokój. „Dziadku, ja... ja... nic mi nie jest!” — Vivienne w końcu odzyskała rezon. Uczepiła się kurczowo ramienia swojego dziadka, Alarica Thorne'a, a jej ciało wciąż drżało w niekontrolowany sposób. Jej niespokojne spojrzenie podążyło za taksówką, która znikała w śnieżycy. Choć nie widziała twarzy osoby w samochodzie, mroźne poczucie bliskości śmierci wciąż się jej trzymało, napełniając ją obezwładniającym lękiem. Alaric omiótł wzrokiem ciała bandytów, otarł pot z czoła i wydał polecenie: „Szybko, postawić wszystkich Thorne'ów na nogi! Znaleźć tego młodego człowieka z taksówki, natychmiast! „Nawet jeśli będziemy musieli przetrząsnąć całe Brightwell, musimy go zlokalizować!”

Odkryj więcej niesamowitych treści