„To ty jesteś Clara?” Silas przecisnął się przez gromadzący się tłum i przyjrzał się jej uważnie.
Clara zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć intencje tej nieznanej osoby, i odpowiedziała chłodno: „Kim pan jest?
„To przyjęcie noworoczne Grupy Lucchese. Jak pan śmie robić tutaj sceny!
„Sugeruję, żeby pan wyszedł, zanim naprawdę rozzłości pan rodzinę Lucchese!”
Silas był przez chwilę zaskoczony. „Wydaje się dość stanowcza, ale jest coś intrygującego w tej jej lodowatej postawie”.
„Claro, jestem twoim narzeczonym. Przyjechałem, by dopełnić naszych zaręczyn. Kiedy możemy udać się do urzędu, by sfinalizować małżeństwo?”
W milczącej dotąd sali wybuchnął śmiech.
Ten facet jest naprawdę zabawny.
„O czym pan mówi? Jeśli nadal będzie pan wygłaszał tu te absurdalne twierdzenia, każę pana wyrzucić!” — odparowała ostro Clara.
Stojący obok niej mężczyzna wystąpił naprzód i oświadczył surowo: „Kim jest ten głupiec? Jak śmie szargać reputację Clary!”
„Odsuń się!” — Silas odepchnął mężczyznę i podszedł bliżej Clary.
„Claro, naprawdę jestem twoim narzeczonym. Oto kontrakt małżeński, który podpisał mój dziadek i twój dziadek”.
Silas wręczył Clarze pożółkły pergamin.
Goście na przyjęciu westchnęli z osłupieniem.
„Wow! Kontrakt małżeński?”
„Ten gość ma tupet. Musi być zdesperowany!”
„Próbować podpiąć się pod potężną rodzinę za pomocą tak przestarzałej metody?”
Oczy Clary zwęziły się, gdy analizowała dokument w dłoni Silasa.
Poczuła, że jej ręce zaczynają lekko drżeć.
Charakter pisma i podpis bez wątpienia należały do jej dziadka!
Quentin Vane, mężczyzna stojący u boku Clary, przyjrzał się staremu papierowi, a wyraz jego twarzy uległ zmianie.
Jakiś obdartus śmie konkurować ze mną o kobietę?
Musiał postradać zmysły!
„Kontrakt małżeński? Naprawdę myślisz, że taki archaiczny dokument ma jakiekolwiek znaczenie w dzisiejszym świecie?”
„Haha, dzieciaku, myślisz, że możesz oszukać Clarę fałszywym papierkiem?”
Quentin skinął na kilku ochroniarzy rodziny Vane. „Wyrzućcie go!”
„Czekaj, panie Vane!” — przerwała Clara, odbierając kontrakt Silasowi.
Przyjrzała mu się uważnie, a jej brwi zmarszczyły się w skupieniu.
Rzeczywiście słyszała od dziadka o zaręczynach.
Nie wierzyła jednak, że to prawda!
Patrząc na Silasa, nie wyglądał on ani na bogatego, ani na wpływowego.
„Czym zajmuje się pan zawodowo? Gdzie jest pana rodzina?” — dopytywała Clara, badając grunt.
Silas wzruszył ramionami. „Obecnie jestem bezrobotny. Mojej rodziny prawdopodobnie już nie ma”.
Salę wypełnił śmiech i drwiące komentarze. „Bezrobotny włóczęga, co? Haha...”
W oczach Clary błysnęła pogarda.
Jak taki człowiek, z samych nizin społecznych, mógłby kiedykolwiek być mnie godzien, mnie, Clary!
Jestem przeznaczona do bycia postacią na miarę królowej, podobną do Marcelli Voss z Grupy Zenithcrest!
„Ta gadanina o kontraktach małżeńskich to czyste bzdury!”
Średniowieczny mężczyzna wystąpił przed Clarę i przemówił szorstko.
„Dzieciaku, wynoś się stąd natychmiast. Nie jesteś tu mile widziany!”
Był to ojciec Clary, Jeffrey Lucchese.
„Dzień dobry, państwu Lucchese!” — przywitał się Quentin z przyjaznym uśmiechem.
Żona Jeffreya, Juliet Lucchese, odwzajemniła uśmiech z prawdziwym ciepłem. „Och, panie Vane, tak mi przykro, że musiał pan być świadkiem tej sceny”.
Jej przyjemny wyraz twarzy szybko zniknął, gdy przeniosła ostre spojrzenie na Silasa. „Kontrakt małżeński? Jak śmiesz próbować nas oszukać!”
„Czy ty w ogóle znasz swoje miejsce? Myślisz, że jesteś wystarczająco dobry dla mojej córki?”
















