Zauważywszy niegasnący przygnębienie Clary, Quentin otarł krew z wargi i kontynuował: „Clara, martwisz się Projektem Ekologicznym Sundrop?
„Nie ma powodu do obaw! Mój ojciec nawiązał już kontakt z Marcellą z Grupy Zenithcrest.
„Wspomniała, że może zaoferować nam udziały o wartości dziesięciu miliardów dolarów w projekcie Sundrop.
„Kiedy nadejdzie czas, porozmawiam z panią Voss i załatwię, abyśmy przekazali Lucchese'om trzydzieści procent naszej części.
„Jak wiesz, Projekt Ekologiczny Sundrop należy głównie do Grupy Zenithcrest”.
Oczy Clary zabłysły zainteresowaniem na te wieści.
Marcella z Grupy Zenithcrest była potężną postacią, dorównującą Viktorowi, królowi podziemia w Brightwell!
Była idolką Clary i reprezentowała typ kobiety, którą ta chciała się stać!
Kiedy Grupa Zenithcrest po raz pierwszy pojawiła się w Brightwell, Viktor próbował ich zdusić.
Jednak w ciągu miesiąca wszystkie jego wysiłki poszły na marne.
Zamiast tego musiał osobiście przeprosić i zgodzić się na rozejm.
Od tego momentu Grupa Zenithcrest gwałtownie pięła się w górę w Brightwell, a Marcella stała się jedną z najbardziej enigmatycznych i groźnych postaci w miejskim środowisku biznesowym.
Clara zapytała, niemal z niedowierzaniem: „Panie Vane, czy chce pan powiedzieć, że rodzina Vane naprawdę nawiązała kontakt z panią Voss z Grupy Zenithcrest?”
Quentin, na chwilę zbity z tropu, uśmiechnął się i odpowiedział: „Tak, Claro. Więc nie musimy się martwić o Thorne'ów. Silas to przy nas zwykły nędzarz”.
Goście na przyjęciu byli równie zdumieni tym rewelacjami.
Marcella z Grupy Zenithcrest dzierżyła ogromne wpływy w Brightwell, mimo że rzadko pokazywała się publicznie.
Jej tajemnicze pochodzenie budziło szacunek bez potrzeby jawnego okazywania gniewu.
Przy tak potężnej postaci w grze, Thorne'owie nie odważyliby się mienić najważniejszymi graczami w jej obecności.
A pomyśleć, że Vane'om udało się z nią sprzymierzyć!
Wyglądało na to, że Vane'owie, jako jedna z czołowych rodzin Brightwell, wciąż posiadają znaczące wpływy.
Lucchese'owie odetchnęli z ulgą.
Juliet, matka Clary, która wcześniej była pełna niepokoju, teraz poczuła falę ekscytacji na te wieści.
„Pani Voss z Grupy Zenithcrest nie jest zwykłą osobą!
Quentinie, rodzina Lucchese liczy na twoją rodzinę.
Kiedy już nawiążemy partnerstwo z Grupą Zenithcrest, chętnie zobaczę, jak Silas będzie się zachowywał w naszej obecności!”
Uśmiech powoli rozlał się na twarzy Clary.
Pomyślała z nutką zimnego rozbawienia: „Silasie, ty nieokrzesany nędzarzu, czy myślisz, że coś osiągnąłeś, zadając się z Thorne'ami?
Co za absurd!
Nigdy nie dorównasz panu Vane'owi!
Nawet nie myśl o byciu aroganckim przy mnie!
W końcu zostanę królową, jak Marcella z Grupy Zenithcrest!
Kiedy ten czas nadejdzie, jeśli odważysz się znowu mnie zignorować, sprawię, że będziesz błagać o litość!”
...
Na zewnątrz siedziby Grupy Lucchese Alaric pośpieszył, by dogonić Silasa i powiedział z szacunkiem: „Panie Sterling, czy mogę prosić, aby dołączył pan do mnie w samochodzie na prywatną rozmowę?”
Silas zatrzymał się.
Początkowo zamierzał odmówić, ale widząc szczerość na twarzach Alarica i Vivienne, zmienił zdanie.
Pamiętał, jak Thorne'owie publicznie go wsparli na przyjęciu Lucchese'ów i jak Vivienne odłożyła na bok własną godność, by wyznać mu uczucia.
Ich gest świadczył o głębokim szacunku do Silasa.
Choć Silas niekoniecznie potrzebował takich pochlebstw, podejście Thorne'ów było niezaprzeczalnie szczere.
„Gdyby nie pana dzisiejsza interwencja, panie Sterling, moja ukochana wnuczka mogłaby znaleźć się w poważnym niebezpieczeństwie” — powiedział Alaric.
„Panie Sterling, jest pan wybawcą rodziny Thorne. Chętnie oddałbym panu cały majątek Thorne'ów, gdyby miało to być wyrazem naszej wdzięczności.
Od teraz, panie Sterling, jest pan naszym najbardziej honorowym gościem. Proszę brać wszystko, czego pan potrzebuje z posiadłości Thorne'ów w dowolnym momencie, a my wszyscy będziemy postępować zgodnie z pana wytycznymi.
I” — dodał — „to, co moja wnuczka wyraziła na przyjęciu, nie było tylko na pokaz ani żeby panu pochlebić, panie Sterling. To szczere uczucie i mam nadzieję, że rozważy je pan poważnie”.
W tym momencie rumieniec Vivienne rozlał się aż po jej szyję i nieśmiało unikała wzroku Silasa.
Silas uśmiechnął się blado. „Moja wcześniejsza pomoc była czystym przypadkiem. To był tylko drobny gest”.
Alaric postąpił naprzód i skłonił się raz jeszcze. „Panie Sterling, jeśli wolno, czy mógłby pan zostać jeszcze chwilę? Mam jeszcze jedną prośbę. Czy dołączyłby pan do mnie w samochodzie na prywatną rozmowę? Ta sprawa dotyczy samego przetrwania rodziny Thorne”.
Silas początkowo planował odmówić i odejść, ale Vivienne dodała: „Panie Sterling, ci, którzy mnie porwali, to starzy wrogowie Thorne'ów. Wrócili, by nam grozić. Pilnie potrzebujemy pana pomocy, inaczej możemy nie przetrwać tego kryzysu”.
Silas zmarszczył brwi. „Ja... nie chcę mieszać się w wasze problemy”.
Alaric zawahał się przez chwilę, ale potem skinął głową z rezygnacją. „Panie Sterling, jeśli naprawdę nie życzy pan sobie pomagać, nie będę nalegał.
Ale dziś wieczorem mocno sypie śnieg i jest już bardzo późno. Najlepiej byłoby, gdyby został pan z nami u Thorne'ów na noc i wyjechał rano”.
Silas spojrzał na gęstą śnieżycę; znalezienie taksówki byłoby prawie niemożliwe. Willa starego Eliasa nad jeziorem Crescent w Sundrop była dość daleko.
„Dobrze, niech będzie. Zostanę na noc” — powiedział Silas, niechętnie się zgadzając.
Alaric westchnął z ulgą i natychmiast zaprosił Silasa do swojego samochodu.
Alaric zajął miejsce z przodu, celowo sadzając Silasa z tyłu obok Vivienne.
Wewnątrz auta powietrze wypełniał przyjemny zapach.
Silas nie mógł powstrzymać się od spojrzenia na Vivienne. Trudno było nie ulec jej urokowi.
Mimo kłopotów tego świata, Vivienne wydawała się niebiańską istotą, nietkniętą przez ziemskie troski.
Świeża i czysta, była zapierająco piękna.
Policzki Vivienne zapłonęły pod spojrzeniem Silasa.
Miała właśnie wyrazić swoją wdzięczność, ale Silas oparł się i zamknął oczy, wyglądając na pogrążonego w myślach.
Zauważywszy, że Silas woli ciszę, Vivienne i Alaric również zamilkli.
Po około dziesięciu minutach jazdy samochód nagle zatrzymał się na ośnieżonej górskiej drodze prowadzącej do willi Thorne'ów.
Śliska nawierzchnia sprawiła, że konwój SUV-ów Alarica zderzył się ze sobą.
„Panie Thorne, jesteśmy atakowani przez zabójców wynajętych przez Norrisa!” Andrew, prowadzący grupę ochroniarzy, szybko otoczył samochód, by go chronić.
„Jest około czterech uzbrojonych zabójców. Panie Thorne, musimy wezwać policję na pomoc!”
Twarz Alarica stężała z niepokoju. „Nie ma czasu. Nawet jeśli wezwiemy policję, nie zdążą przyjechać na czas, by cokolwiek zmienić...”
















