Cleo zakrztusiła się bogatą, kremową carbonarą, a jej klatką piersiową wstrząsnął atak kaszlu.
– Idiotka – mruknął Vaughn. Przesunął po stole czystą, białą serwetkę, mrużąc oczy, gdy z trudem łapała powietrze. Nie czekał, aż dojdzie do siebie, i odwrócił głowę, by przywołać kelnera po kolejną porcję.
Cleo chwyciła serwetkę, przyciskając ją do ust, dopóki jej oddech się nie wyrównał. – Ile to kosz
















