W innym szpitalu Julian Vance trzymał swoją kochankę za rękę. Sienna płakała w łóżku, zakładając, że jej sytuacja się pogorszyła.
— Julian, mogę stracić nasze dziecko. Twoja żona… ona… próbowała zabić nasze maleństwo — mówiła Sienna, a na jej zapłakanej twarzy malowała się udręka.
— Powinnam była po prostu wyjechać z miasta i wychować to dziecko sama! Wolałabym, żeby moje dziecko żyło w spokoju, niż miało być nienawidzone przez twoją żonę — dodała Sienna. — Dlaczego zrobiłeś ze mnie kochankę, Julian? Dlaczego?
— Przepraszam, Sienno. To moja wina. — Julian mocno przytulił Siennę. Został przy niej, dopóki nie wypłakała się i nie zasnęła. Sekundy zamieniały się w minuty, a Julian wciąż gładził ją po plecach, aż w końcu ułożył ją płasko na łóżku.
Julian otarł ślady łez na twarzy ukochanej, czując się bezsilny. Wspomniał czas, gdy po raz pierwszy spotkał Siennę.
Kilka miesięcy temu Julian miał spotkanie biznesowe z klientem VIP, panem Viperem, w ekskluzywnym barze KTV. Wynajęli prywatną salę, a Sienna weszła tam jako główna kelnerka. Julian natychmiast został oczarowany jej urodą. Miała twarz anioła, wielkie niebieskie oczy, ujmujący uśmiech i jasnobrązowe włosy. Oczywiście, w wieku dwudziestu lat, miała też niesamowicie seksowne, smukłe ciało.
Pan Viper próbował ją poderwać, ale Julian interweniował. Tak to się zaczęło. Julian stracił klienta, ale zyskał młodą kochankę.
Mimo że był siedem lat starszy od Sienny, zdobył jej serce. W końcu był przystojnym mężczyzną o niebieskich oczach, dobrze zbudowanej sylwetce i ciemnych blond włosach.
Kiedy Julian potajemnie zabiegał o Siennę, kłamał na temat swojego stanu cywilnego. Początkowo myślał, że to tylko zauroczenie. Zabrał Siennę na kilka randek, ale po ich pierwszej wspólnej nocy wpadł w obsesję na jej punkcie. Im więcej czasu Julian spędzał z Sienną, kochając się z nią, tym głębsza stawała się jego miłość.
Dla Juliana Sienna i jego dziecko były niewinne. Dlatego nie mógł zaakceptować tego, co zrobiła Elowen. Wiedział, że sam jest winny całej tej sytuacji, ale mimo wszystko krzywdzenie nienarodzonego dziecka było złe.
— To nie twoja wina, synu. Byliście małżeństwem przez cztery lata, ale Elowen nie mogła dać ci dziecka. Twoje spotkanie z Sienną to było przeznaczenie — zasugerowała Eleanor, jego matka. — Teraz musimy po prostu zrobić wszystko, co w naszej mocy, by uratować twoje dziecko. Kiedy przez to przejdziemy, dopilnujemy, by Elowen nie miała już żadnego związku z nami ani z twoją firmą.
Eleanor przez cały czas stała za Julianem. Przyjechała do szpitala godzinę wcześniej, by sprawdzić stan Sienny. Po pocieszeniu Juliana zapytała: — Synu, a może poprosilibyśmy o pomoc Islę?
Na wzmiankę o Isli Julian skinął głową. Jego daleka kuzynka, Isla Vance, była jedną z najlepszych młodych ginekologów w mieście. Była tak dobra, że Sterling Memorial Center zatrudniło ją tuż po rezydenturze.
Chwilę później Julian wyszedł z pokoju Sienny. Miał zamiar zadzwonić do Isli, gdy na ekranie jego telefonu jako pierwszy wyświetlił się numer Elowen. Ściągnął brwi i nie mógł powstrzymać narastającego gniewu. To on zadzwonił do Elowen pierwszy, by wyrzucić z siebie wszystko, co o niej myśli.
— Czego chcesz, Ju… — słowa Elowen zostały przerwane.
— Jesteś teraz szczęśliwa, Elowen? Moje dziecko jest w niebezpieczeństwie. Czy to twoja forma zemsty? — powiedział Julian. — Przez to, co zrobiłaś, ostatecznie zdecydowałem się wymazać cię z mojego serca. Nawet jeśli Sienna poroni, i tak się z nią ożenię i będziemy mieli kolejne dziecko!
— Dzieci — powtórzył Julian. — To coś, czego ty nigdy nie będziesz miała przywileju doświadczyć, ale ja i Sienna tak. Będziemy ich mieć wiele.
— Nie masz pojęcia, o czym mówisz, Julian. Gdybyś tylko wiedział, przez co przeszłam — powiedziała Elowen. — Ja…
— Wiem! Zdradziłem cię i zraniłem, ale to nic w porównaniu z tym, co ty zrobiłaś, Elowen. Próbowałaś skrzywdzić kobietę w ciąży. Doskonale wiedziałaś, że Sienna była w tym wszystkim niewinna! — wykrzyczał.
Słyszał, jak Elowen głęboko oddycha po drugiej stronie linii. Próbowała argumentować: — Ty po prostu…
— Dość! Nie chcę tego słuchać! — wrzasnął Julian, zanim zakończył połączenie. Wyładował całą swoją złość w rogu szpitalnego korytarza, zanim w końcu zadzwonił do kuzynki.
Gdy tylko Isla odebrała, zapytał: — Isla, potrzebuję twojej pomocy. Pewnie już wiesz, że… jest pewna kobieta…
— Która jest z tobą w ciąży i nie jest twoją żoną — dokończyła za niego Isla.
— Isla! — powiedział ze złością Julian. — Nie mów w ten sposób o matce mojego dziecka. Kocham ją. Sienna jest w ciąży i wezmę za to odpowiedzialność. Elowen i ja się rozwodzimy.
— Czy ty w ogóle wiesz, co się dzieje z Elowen, Julian? — zapytała Isla.
— Nie obchodzi mnie teraz Elowen! Obchodzi mnie tylko moje dziecko! — warknął Julian. — Isla, nie mam dużo czasu. Potrzebuję twojej pomocy. Mogę stracić dziecko! Elowen ją popchnęła! Czy możesz, proszę, zbadać moją dziewczynę?
— Po pierwsze, Julian, nie mogę leczyć nikogo poza Sterling Memorial Center. Wiąże mnie kontrakt — odpowiedziała Isla. — Po drugie, ty naprawdę wierzysz swojej kochance?
Julian westchnął głośno. Chociaż bardzo chciał zabrać Siennę do Sterling Memorial Center, nie mógł. Miał zatarg z Alaricem Sterlingiem, jednym z właścicieli szpitala. Poza tym, tamten szpital był dalej niż ten, do którego obecnie przyjęto Siennę.
— Isla, widziałem wszystko na własne oczy. Elowen popchnęła Siennę — upierał się Julian. — Proszę, Isla. Pomóż mi…
— Widziałeś to? Jesteś pewien? — zapytała Isla.
Zanim Julian zdążył odpowiedzieć, jego telefon się rozładował. — Szlag by to. —
***
W Sterling Memorial Center asystent Alarica Sterlinga przyjechał, by go odebrać. Alaric właśnie miał wychodzić, gdy podsłuchał rozmowę Isli z Julianem Vance’em.
Nazwisko Juliana sprawiło, że w Alaricu zagotowała się krew, a jego dłonie zacisnęły się w pięści, gdy wpatrywał się w plecy Isli. Zapytał chłodno: — Czego chciał?
Isla gwałtownie się odwróciła, niemal upuszczając telefon. — Mój Boże, panie Sterling. Przestraszył mnie pan — westchnęła, po czym kontynuowała: — To mój kuzyn. Chce, żebym zajęła się jego kochanką. Powiedział, że może stracić dziecko…
— Jedź do niego — polecił Alaric.
Isli opadła szczęka. Odchrząknęła i dopytała: — Słucham? Czy pan właśnie powiedział…
— Jedź tam, gdzie on jest, i pomóż ratować tę kobietę — odpowiedział Alaric. — Musisz zrobić wszystko, co w twojej mocy, by uratować to dziecko. Rozumiesz mnie? Daję ci pozwolenie.
— Ale… co? Dlaczego? — zapytała sfrustrowana Isla.
Alaric widział, że Isla jest całkowicie skonsternowana, ale nie zamierzał jej nic wyjaśniać. Wziął głęboki oddech, ukrył wszystkie emocje i odpowiedział od niechcenia: — Wszystko, co robię, ma swój powód. Przekaż opiekę nad Elowen doktorowi Salazarowi i pojedź do Juliana jutro z samego rana. Pamiętaj, musisz uratować życie tego dziecka.
— Upewnij się, że Elowen ma wszystko, czego potrzebuje — dodał Alaric. — Wrócę do niej jutro po południu.
Ponieważ Isla wciąż stała tam w całkowitym szoku, Alaric podniósł głos: — Isla? Doktor Vance? Czy wyraziłem się jasno?
— Tak… Tak, panie Sterling — potwierdziła Isla, kłaniając się w jego obecności.
Gdy Alaric kierował swoim wózkiem w stronę windy, asystent podążył za nim. Usłyszał jeszcze, jak Isla mówi: — Panie Sterling? Alaric? Czy mogę tylko powiedzieć, że jest pan bardzo dziwnym człowiekiem?
Alaric zatrzymał wózek, a jego asystent stanął razem z nim. Jego twarz była nieprzenikniona, gdy zerknął w bok i powiedział: — Nie jestem dziwny. Po prostu…
Przełknął ślinę i postanowił zachować myśli dla siebie. Zamiast tego przypomniał lekarce: — Pamiętaj o tym, co powiedziałem, Isla.
















