O szóstej rano Isla najpierw przyszła odwiedzić Elowen. Zameldowała: — Julian prosił mnie o pomoc w zbadaniu jego… jego…
Isla nie dokończyła, bo Elowen podjęła temat: — Sienny? Prosił cię, żebyś zbadała Siennę?
Elowen zmarszczyła brwi, myśląc o tym, jak Julian oskarżał ją zeszłej nocy. Nawet nie chciał jej wysłuchać. Potem odpowiedziała cicho: — Powinnaś pomóc w miarę możliwości.
— Nienawidzę go, a tej jego niewinnie wyglądającej kochanki jeszcze bardziej, ale to nie znaczy, że nienarodzone dziecko powinno być pozbawione najlepszej pomocy medycznej. Wiem, że jesteś teraz jednym z najlepszych nowych lekarzy, Isla — powiedziała Elowen. — Więc zrób to. Może przynajmniej dzięki temu da mi spokój, mam taką nadzieję.
Elowen dostrzegła skomplikowany wyraz twarzy Isli. Ta westchnęła i odpowiedziała: — Naprawdę jesteś dobrym człowiekiem, Elowen. Mój kuzyn na ciebie nie zasługuje.
Isla cofnęła się o kilka kroków i powiedziała: — Lepiej już pójdę.
— Isla? — zawołała Elowen.
Spuszczając wzrok, Elowen zawahała się i pomyślała przez chwilę. W końcu zdecydowała: — Nie chcę mieć już nic wspólnego z Julianem. Myślę… myślę, że nie musisz mu mówić o poronieniu. On… on i tak ma to gdzieś.
Myśl o słowach męża z poprzedniej nocy sprawiła, że w oczach Elowen stanęły łzy. — Chcieli, żebym opuściła rodzinę, nie sprawiając kłopotów Siennie i Julianowi, więc tak zrobię.
— Jesteś… jesteś tego pewna, Elowen? — zapytała Isla.
Elowen skinęła głową. Powiedziała: — Nie chcę, żeby Julian mnie szukał, nie chcę jego zmieszania ani poczucia winy. Chcę go wymazać z mojego życia, więc nie chcę też, żeby wiedział o poronieniu.
— Może w przyszłości mu powiem. Nie wiem — wymamrotała Elowen. — Na razie chcę, żeby on i jego rodzina zostawili mnie w spokoju.
Isla odpowiedziała niechętnie: — Dobrze. Rozumiem. Postaram się milczeć.
***
— Miło panią poznać, doktor Islo — przywitała się Sienna Lennox. Miała tak łagodne oczy, że każdy uznałby ją za niewiniątko.
Isla stała przed Sienną w sali szpitalnej w Ashford General Hospital i nie mogła przestać myśleć: „Ona jest taka młoda… to jeszcze dziecko! Julian został jakimś sponsorem!”.
— Witaj, Sienno. Jestem tutaj, żeby cię zbadać — odpowiedziała Isla.
W obecności lekarza rezydenta, Juliana i Eleanor Vance, Isla przejrzała kartę medyczną Sienny. Po pół godzinie wydała instrukcje: — Przepiszę dydrogesteron i żele z progesteronem wraz z witaminami prenatalnymi, aby pogrubić wyściółkę macicy. To zapewni bezpieczeństwo dziecku. Pacjentka musi zachować całkowity odpoczynek w łóżku przez miesiąc w szpitalu pod opieką pielęgniarki przez dwadzieścia cztery godziny na dobę i będzie wymagała regularnych badań USG w celu monitorowania dziecka i stanu macicy.
— Czy… czy to konieczne? — zapytała słabo Sienna. — Chcę wrócić do domu.
— Chcesz, żeby dziecko przeżyło, prawda? — zapytała Isla.
Sienna skinęła nieśmiało głową i powiedziała: — Tak, tak, oczywiście.
— W takim razie rób wszystko, co mówię — odparła Isla.
Prawda była taka, że Isla uważała, iż niebezpieczeństwo dla dziecka minęło. Jednak instrukcje Alarica Sterlinga były jasne: to dziecko w łonie Sienny musi przeżyć. Dlatego mogła nieco wyolbrzymić zalecenia lekarskie.
Zauważając również, jak bardzo dziewczyna jest roztrzęsiona emocjonalnie przez fałszywą traumę, którą sama wykreowała, Isla zwróciła się do Juliana. Zasugerowała: — Julian, musisz być przy niej, żeby wspierać ją emocjonalnie. Jeśli to dziecko jest ważne, musisz poświęcić jej swój czas. Nie wolno jej czuć się przygnębioną ani smutną.
— Mój syn znajdzie czas — powiedziała Eleanor. Spojrzała na Juliana i potwierdziła: — Prawda, synu?
Isla udała uśmiech, mówiąc: — Będę koordynować postępy Sienny z rezydentem.
— Pamiętaj o zdrowym odżywianiu, Sienno — zwróciła się Isla do kochanki Juliana, po czym przypomniała kuzynowi: — Dopilnuj, żeby dostawała wszystkie potrzebne składniki odżywcze.
— Dopilnuję. Dziękuję, Isla, że przyjechałaś do Sienny — powiedział Julian.
Isla wychodziła z sali z lekarzem rezydentem, gdy Julian wybiegł za nią. Powiedział: — Isla, dziękuję ci bardzo.
— Nie chciałam tego robić, Julian, ale… — Isla przerwała. Nagle przypomniała sobie, co Elowen mówiła o zatajeniu poronienia przed Julianem.
Westchnęła ze złością i powiedziała: — Nie rozumiem cię, Julian. Dlaczego zastępujesz Elowen tym dzieckiem? Jesteś z nią żonaty od czterech lat, a znacie się od studiów. Czy chodzi o to, że ona jest młoda? Chodzi o seks? Sienna nawet nie skończyła studiów, podczas gdy Elowen jest uznaną projektantką biżuterii! Jak możesz wybierać mielonkę, skoro w domu masz polędwicę?
— Przestań! — powiedział ze złością Julian. — Uważaj na słowa. Sienna ma w sobie większy potencjał, niż myślisz. Po prostu nie miała takich możliwości jak Elowen.
— Sienna jest niewinna — upierał się Julian. — Nie chciała być częścią tego wszystkiego, ale zaszła w ciążę. Potrzebuje mojego wsparcia, więc muszę wziąć za nią odpowiedzialność. Co więcej, Elowen nie mogła dać mi dziecka, więc przestań mnie przesłuchiwać i po prostu mnie wspieraj…
— Nie masz pojęcia, co ty… — Isla ugryzła się w język, przypominając sobie obietnicę daną Elowen. Czy był sens mówić Julianowi, że właśnie zabił swojego syna? — Przysięgam na Boga, Julian, będziesz żałował…
— Panie Vance? — Isla była już o krok od wyjawienia Julianowi prawdy o poronieniu Elowen, ale ktoś przerwał ich gorącą wymianę zdań.
Lekarz rezydent podszedł do Juliana i zameldował: — Panie Vance, panna Everleigh się obudziła. Co mam jej przekazać?
Julian zamarł. Przełknął ślinę i odpowiedział: — Musisz zadzwonić do Elowen…
— Genevieve się obudziła? — Eleanor Vance wyszła z pokoju, słysząc rozmowę. — W końcu! Wydaliśmy na nią fortunę!
Isla nie mogła już porozmawiać z Julianem, ponieważ jej ciotka, Eleanor, odciągnęła go na bok i zaczęli debatować o czymś najwyraźniej ważnym. Cokolwiek to było, o czym rozmawiali, Isla dostrzegła nutę złośliwości w oczach ciotki.
„Panna Everleigh? Genevieve Everleigh?”. Isla nagle skojarzyła, że to matka Elowen.
Genevieve Everleigh uległa wypadkowi samochodowemu pięć miesięcy wcześniej i od tego czasu pozostawała w śpiączce. To dlatego Elowen była tak pochłonięta swoimi sprawami. Może była zbyt zajęta odwiedzaniem matki i zajmowaniem się jej potrzebami, przez co nie zauważyła oznak zdrady Juliana.
***
W Sterling Memorial Center Elowen jadła szpitalne posiłki bez entuzjazmu. Miała sałatkę coleslaw i stek wołowy. Choć jedzenie wyglądało kusząco, wydawało jej się zupełnie bez smaku. Serce wciąż ją bolało od wszystkiego, co działo się w jej życiu.
Nagle zadzwonił telefon Elowen. Odebrała go, a widząc nazwisko, wpadła w panikę. To był lekarz jej matki!
— Halo, doktorze Vaughan? Jak moja mama? — zapytała Elowen do słuchawki.
— Pani Vance, pani matka obudziła się dzisiaj ze śpiączki. Pytała o panią. Musi się pani z nią zobaczyć. Jej powrót do zdrowia od tego zależy. Proszę, pani Vance, to ważne — powiedział lekarz.
Elowen natychmiast wybuchnęła płaczem na tę wiadomość. Jej małżeństwo mogło się rozpaść, ale przynajmniej jej mama była już przytomna. Odpowiedziała: — Dziękuję! Dziękuję! To wspaniała wiadomość. Dziękuję za telefon, doktorze Vaughan.
— Nie ma za co, pani Vance. Jest tylko jeden problem — wyjawił lekarz.
— O co chodzi? — zapytała Elowen, wciąż szlochając.
— Pani matka potrzebuje nowych leków, ale pani… pani mąż, pan Vance? Od trzech miesięcy nie opłacił rachunków medycznych pani matki i powiedział, że tego nie zrobi. Twierdzi, że najpierw musi porozmawiać z panią — kontynuował lekarz, szokując Elowen.
Wargi Elowen drżały na tę wieść. Pomyślała: „Julian nie płacił przez trzy miesiące? Jak Julian mógł to zrobić?”.
— Pani Vance? — powtórzył lekarz.
— Jak to możliwe, że nigdy mi pan o tym nie powiedział, doktorze? — zapytała Elowen.
— Pan Vance zawsze obiecywał, że zapłaci i wyraźnie nakazał, by pani o tym nie informować, aż do dzisiaj, kiedy go spotkałem — odpowiedział lekarz.
Elowen poczuła, jak jej serce znów się zaciska. Co, u licha, Julian zrobił z pieniędzmi przeznaczonymi na opłaty szpitalne jej matki?
Razem z Julianem prowadzili firmę. Cóż, technicznie rzecz biorąc, to były jego pieniądze, ale Elowen współzarządzała interesem. Wspólnie stworzyli Juel Jewelry & Couture. Julian był dyrektorem generalnym, a Elowen dyrektorką ds. projektowania. Julian dał jej udziały w firmie i jako para uzgodnili, że będą opłacać szpital z zysków należnych Elowen. Gdzie więc podziały się te pieniądze?
Serce biło jej gwałtownie, gdy odpowiadała: — Doktorze, pozwól mi najpierw zadzwonić do Juliana, bo on powinien był dokonać tych płatności.
— Dobrze, pani Vance. Czekam na informację od pani. Przede wszystkim jednak pani matka potrzebuje pani obecności dla własnego zdrowia — zasugerował lekarz po drugiej stronie.
Elowen skinęła głową. Odpowiedziała: — Rozumiem. Będę tam.
Po zakończeniu rozmowy skontaktowała się z mężem. Gdy Julian odebrał, Elowen zapytała krótko: — Dlaczego nie zapłaciłeś za szpital mojej mamy?
— Zamierzałem zapłacić, ale byłem zajęty — odpowiedział Julian. — Zapłacę natychmiast, pod warunkiem, że podpiszesz dzisiaj papiery rozwodowe. Nasi prawnicy właśnie mi je dostarczają. Gdzie jesteś?
















