Nathaniel trzymał papierosa w dłoni, przechylił głowę, podrapał się małym palcem po skórze głowy i powoli ruszył w jej stronę. – Mimo to muszę być na tyle uprzejmy, by jasno przedstawić ci stawkę. Skoro upierasz się przy tym uporze i nieposłuszeństwie, nie mam innego wyjścia, jak najpierw cię uspokoić. Potem będziemy mogli porozmawiać.
Uniósł podbródek, zerknął na swoich ludzi i odwrócił się. Uzna
















