"Odkąd byliśmy dziećmi, zabrałeś mi wszystko, co kiedykolwiek kochałam! Gratulacje, znowu ci się udało!" Cordy Sachs porzuciła swojego kochanka po trzech latach związku, postanawiając żyć w celibacie i nigdy więcej nie kochać… tylko po to, by w jej życiu pojawiło się sześcioletnie dziecko, słodko namawiające ją, by 'wróciła z nim do domu'. Musząc zmierzyć się z bogatym, przystojnym, ale tyrańskim prezesem, 'mężem', była szczera. "Zostałam już skrzywdzona przez mężczyzn. Nie znajdziesz we mnie zaufania." Pan Levine uniósł brew. "Nie porównuj mnie do szumowin!"..."Nawet jeśli wszyscy twierdzili, że jest zimny i trzyma ludzi na dystans, tylko Cordy wiedziała, jak okropnie zepsuty jest w środku!

Pierwszy Rozdział

Dawna pierwsza dziedziczka North City wychodziła za mąż, mimo reputacji zszarganej rzekomą rozwiązłością. Oczywiście, gdy wieść się rozniosła, śmietanka towarzyska wpadła w wrzenie. … Cordy Sachs, ubrana w suknię ślubną od projektanta z Frankonii, przyglądała się w lustrze odbiciu swojej olśniewającej, pięknej twarzy. Po trzech latach spotykania się z Kyle'em Jessopem w końcu wiązali węzeł małżeński – on wciąż ją kochał, mimo że wszyscy próbowali ją poniżyć. Uśmiechając się wyczekująco, ze łzami napływającymi do oczu, uniosła lekko podbródek, podniosła rąbek spódnicy i ruszyła w stronę drzwi… tylko po to, by kłęby dymu wdarły się przez szczelinę wokół framugi, wpełzając niecierpliwie do łazienki, jakby szukały ujścia. Pożar?! Twarz Cordy sposępniała. Zatykając nos i wychodząc na zewnątrz, odkryła, że sala bankietowa, która jeszcze przed sekundą tętniła życiem, jest teraz pusta. Pozostał tylko gęsty dym i ogień, który zdawał się być zdeterminowany, by pochłonąć wszystko. Bez wahania ruszyła w kierunku zapamiętanego wyjścia, ale skłamałaby, mówiąc, że nie boi się kłębiącego dymu i oślepiających płomieni. Wtedy nagle do sali wpadł mężczyzna. To był narzeczony Cordy, Kyle Jessop. Widząc w nim ratunek, krzyknęła, kaszląc i krztusząc się: „Kyle, tutaj jestem…” Kyle jednak zignorował ją, rozglądając się z niepokojem. Następnie, zatrzymując się na chwilę, jakby namierzył cel, bez wahania pobiegł w kierunku przeciwnym do Cordy, mimo że liczyła się każda sekunda. Potem, na oczach Cordy, podniósł inną kobietę, która została uwięziona w sali tak jak ona, i pospieszył na zewnątrz. „Wiedziałam, że po mnie przyjdziesz, Kyle…” Cordy wyraźnie słyszała osłabiony głos kobiety, jednocześnie czuły i pełen żalu. „Tak bardzo się bałam…” Cordy nagle poczuła się, jakby dostała obuchem w głowę; pociemniało jej w oczach, a w klatce piersiowej poczuła tępy ból. Głos należał do jej przyrodniej siostry, Noel Sachs. I Kyle zaryzykował wszystko, by ratować Noel, ale nie ją! Jej serce rozpadło się na kawałki, jakby pocięte ostrzem brzytwy; było to uduszenie bardziej zabójcze niż otaczający ją dym! Gdy odjęło jej mowę, szklany żyrandol nad jej głową nagle runął w dół! Brzdęk! Roztrzaskał się tuż przed Cordy, odcinając jej drogę ucieczki, podczas gdy ona osunęła się na podłogę, czując się, jakby jej dusza opuściła ciało. Kyle odwrócił się w tym momencie i zobaczył Cordy upadającą za nim – ale nawet nie zwolnił. Kiedy Cordy ponownie podniosła wzrok, on już wybiegł z sali, nie zważając na nic, z drugą kobietą w ramionach. Była na skraju śmierci, ale wciąż wyraźnie słyszała, jak czule zapewnia Noel: „Wszystko w porządku. Już jestem przy tobie”. 'Już jestem przy tobie…' Cordy zamrugała, i choć otaczał ją gwałtowny żar, w środku czuła przeraźliwy chłód. Mogła tylko patrzeć, jak ta znajoma sylwetka powoli znika z pola widzenia. - Cordy udało się przeżyć – pośród jej rozpaczy strażacy przybyli w samą porę i ją uratowali. Jednak nawdychała się zbyt dużo dymu i doznała tępego urazu prawej nogi – była nieprzytomna, gdy ją wyciągali, i natychmiast przewieźli ją do szpitala. Obudziła się dopiero następnego ranka. W powietrzu czuć było delikatny powiew – to był piękny wczesnoletni dzień w North City, a promień słońca padł na jej blade, wątłe policzki i długie, gęste rzęsy. Spoglądała chłodno na błękitne niebo i chmury. Jej spokojne oblicze nie zdradzało żadnych emocji; leżała tak nieruchomo, że równie dobrze mogłaby być nadal nieprzytomna. Nie zorientowała się, że ktoś nagle otworzył drzwi do jej sali, i odwróciła się, widząc, że w środku są już jej ojciec, macocha i Noel. „Nic ci nie jest, Cordy?” zapytała Noel ze łzami w oczach. Jedyne, o czym Cordy mogła teraz myśleć, to widok Kyle'a ratującego Noel. Odwróciła od nich wzrok. „Zawsze jesteś taka nieuprzejma! Nie widzisz, że twoja siostra się o ciebie martwi?” warknął w tym momencie jej ojciec, Simon Sachs. Z drugiej strony, macocha Cordy, Sue Yorkman, widziała, że Cordy nie chce rozmawiać. Sue szybko powiedziała do męża: „Simon, Cordy to tylko dziecko. Poza tym mamy ważniejsze sprawy”. Simon również nie chciał strzępić języka na Cordy i powiedział od razu: „Pewnie już wiesz, że to Noel jest tą, którą Kyle tak naprawdę kocha, i to szczęśliwy zbieg okoliczności, że ślub został przerwany. Więc daj im swoje błogosławieństwo i ogłoś zerwanie zaręczyn z Kyle'em”. Cordy zaśmiała się mimo wściekłości i zapytała Simona: „Dlaczego?” „Ponieważ się kochają” – stwierdził Simon z absolutnym przekonaniem. „Już wystarczająco zmieszałaś nazwisko naszej rodziny z błotem, kiedy urodziłaś nieślubne dziecko! Całe North City o tym wie, i czy naprawdę myślałaś, że Jessopowie zaakceptują kogoś z tak wątpliwą przeszłością? Dają ci drogę wyjścia, więc z niej skorzystaj!” Wątpliwa przeszłość Cordy sięgała czasów, gdy miała osiemnaście lat. Noel podstępem zwabiła Cordy do baru, gdzie została odurzona narkotykami i obudziła się w łóżku mężczyzny, którego nie rozpoznawała. Była tak zrozpaczona, że nawet nie spojrzała na mężczyznę przed ucieczką, i była zbyt młoda, by rozumieć antykoncepcję. W rzeczywistości była już w piątym miesiącu ciąży, zanim zorientowała się, co się dzieje, a Noel nasłała na nią paparazzi, gdy Cordy próbowała dokonać aborcji mimo bólu. W ten sposób Cordy stała się największym pośmiewiskiem w North City. Sytuacja pogorszyła się, gdy lekarz powiedział jej, że ze względów zdrowotnych nie może usunąć ciąży, więc zachowała dziecko. W końcu pogodziła się z tym, tylko po to, by urodziło się martwe… ale w jej udręce, kiedy najbardziej potrzebowała pocieszenia, Simon bezlitośnie wysłał ją za granicę, pozostawiając samą sobie i bez słowa troski przez siedem lat. W rzeczywistości nigdy o nią nie pytał, mimo że właśnie uniknęła śmierci. A teraz kazał jej zrezygnować z Kyle'a dla swojej drogocennej Noel?! Jak zimny musi być ojciec, by powiedzieć jej coś tak okrutnego, by rozdrapać stare blizny i utoczyć krwi? „Zgaduję, że bycie kochanką jest w tej rodzinie dziedziczne” – powiedziała Cordy z drwiną. „Zmieszałam nazwisko rodziny z błotem? Ty zrobiłeś to już wtedy, gdy ożeniłeś się ze swoją kochanką, podczas gdy ciało mojej matki było jeszcze ciepłe, a dziecko, które z nią masz, jest dziwnym trafem tylko pół roku młodsze ode mnie. Nikt inny nie śmiałby rościć sobie prawa do tronu niesławy w tym mieście, gdy ty jesteś w pobliżu!” „Cordy…” Simon warczał ze złości, podczas gdy Noel i Sue czuły się upokorzone jej obelgami. Nie mając nastroju na dalsze kłótnie ze swoją tak zwaną rodziną, Cordy warknęła: „Jeśli Jessopowie naprawdę odmawiają przyjęcia mnie, niech Kyle sam mi to powie! Nie macie powodu, by tu być, więc wyjdźcie, zanim wezwę policję! Czym jeszcze mogę się skompromitować, co?” Simon wiedział bardzo dobrze, że Cordy była delikatna tylko z wierzchu, tak jak jej matka. Jej upór i nierozsądna natura były zakorzenione w jej kościach, i jeśli naprawdę ją zdenerwują, nikt jej nie powstrzyma! „Nie zmuszaj mnie, bym znów wysłał cię za granicę, Cordy Sachs!” szczeknął, po czym odwrócił się, by wyjść, a Noel i Sue naturalnie pospieszyły za nim. Jednak Cordy prychnęła na groźbę Simona – czy on myślał, że wciąż jest tą samą osobą sprzed siedmiu lat, pozwalającą mu robić ze sobą, co zechce? Od teraz nie pozwoli nikomu deptać po sobie i swoim życiu! „Mamusiu?” Cichy, dźwięczny głos przywrócił Cordy do rzeczywistości…

Odkryj więcej niesamowitych treści