Cillian:
Patrzyłem, jak Giselle powoli do mnie podchodzi, chcąc pomóc mi przy koszuli, i uniosłem brew, wiedząc, że rzadko to robiła. To była rzecz, którą Evangeline robiła codziennie — bez względu na to, czy się kłóciliśmy, mieliśmy ciche dni, czy układało nam się najlepiej. Dla niej nie miało to znaczenia. Podchodziła, pomagała mi zapiąć guziki i odprowadzała do drzwi, a potem witała mnie w nich
















