– Jeszcze jedna runda? – wyszeptał Sebastian Varkas, muskając wargami ucho Clary Valerius. Jego głos był cichy i kpiący.
– Złaź ze mnie... – Clara skrzywiła się z powodu piekącego bólu między udami i odepchnęła go w klatkę piersiową.
– Czyż nie tego właśnie chciałaś? Wykorzystałaś babcię, by zmusić mnie do powrotu i odgrywania roli posłusznego męża? W porządku. Kontynuujmy. Wszyscy na zewnątrz nas słuchają – zadrwił Sebastian.
– Sebastian, jesteś dupkiem – odparowała Clara, a jej twarz oblała się rumieńcem gniewu i wstydu.
– Dupkiem? Pamiętasz w ogóle, jak doszło do tego małżeństwa? Nie mów mi o sprawiedliwości. – Głos Sebastiana był zimny i pełen drwiny. Zanim Clara zdążyła zareagować, wpił się w jej wargi, brutalnie i zaborczo.
Ten pocałunek sprawił, że przez ciało Clary przetoczyła się fala gorąca. Jej umysł opustoszał, każde wypowiedziane przez niego przed chwilą słowo rozpłynęło się w nicości, a ona zapomniała o oporze.
Sebastian gardził ich małżeństwem. Zaledwie dzień po ślubie wyniósł się z Jentis i poleciał do Monary w sprawach biznesowych filii Varkas Corporation. Nie było go przez bite dziesięć miesięcy, a Clara stała się głównym tematem żartów wśród wszystkich elitarnych rodzin w Jentis.
Wszyscy wiedzieli, że w oczach Sebastiana Clara wcale nie była jego prawdziwą żoną. Znalazła się tu tylko po to, by odegrać swoją rolę – była niczym więcej niż pustym tytułem. Clara wiedziała, że jedynym powodem jego obecności tym razem było to, że jego babcia, Eleanor, udawała chorobę.
Marzyła o ich nocy poślubnej. Ale ani przez chwilę nie wyobrażała sobie, że tak to będzie wyglądać – każdy ruch Sebastiana był szorstki i gwałtowny, napędzany goryczą, a jej uczucia nie miały dla niego najmniejszego znaczenia. Zamknęła oczy, a z ich kącików cicho popłynęły łzy.
O brzasku powietrze w sypialni wciąż było gęste od unoszących się w nim śladów namiętności. Właśnie w chwili, gdy Sebastian zaczął podnosić się z łóżka, jego telefon zaczął wibrować.
Spojrzał na identyfikator dzwoniącego, a jego ton zmienił się, zdradzając cień niepokoju. – Selena, co się stało? Nie płacz. Zaraz tam będę.
Clara natychmiast zorientowała się, z kim rozmawiał. Z jej ust wyrwał się gorzki, suchy śmiech. „Okazuje się, że Sebastian potrafi się o kogoś troszczyć – tylko nie o mnie” – pomyślała.
Kiedy Sebastian odsuwał się od niej, Clara z desperacją wyciągnęła ramię i chwyciła go za dłoń. – Sebastian... – wyszeptała drżącym głosem. „Błagam, nie odchodź” – prosiła w duchu.
Sebastian nie odpowiedział. Kiedy był już w pełni ubrany, wycedził przez zęby zimne, ostre słowa. – Wszyscy mogą nazywać cię panią Varkas, ale dla mnie nigdy nie będziesz tego godna. – Z tymi słowami zatrzasnął drzwi i wybiegł z pokoju.
Patrząc, jak zimne plecy Sebastiana znikają za drzwiami, Clara ścisnęła pościel tak mocno, że jej knykcie zbielały. Czuła się tak, jakby ktoś wyżął jej serce i rzucił je w kąt.
Leżała tam, czując się jak zużyta szmata. Jej oczy piekły i poczerwieniały, ale nie pozwoliła, by spadła z nich choć jedna łza.
Kochała Sebastiana, odkąd tylko sięgała pamięcią, rok po roku ukrywając ten bolesny sekret głęboko w sercu – łącznie przez osiem lat.
Kiedy Varkas Corporation wpadło w kłopoty, sojusz z Dynastią Valeriusów poprzez małżeństwo stał się oczywistym rozwiązaniem. Dla Clary oznaczało to jednak, że jej marzenie o ślubie z Sebastianem wreszcie się spełniło.
W dniu, w którym wsunęła na siebie suknię ślubną, Clara wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze, a w jej oczach lśniło szczęście. W tamtej chwili czuła, że mogłaby wyciągnąć rękę i chwycić cały świat. – Sebastian, naprawdę wychodzę za ciebie – wyszeptała.
Wkrótce potem Clara dowiedziała się jednak, że serce Sebastiana od zawsze należało do kogoś innego – Seleny Wexley. To właśnie dlatego nienawidził Clary za zmuszenie go do tego małżeństwa. W ich noc poślubną on już dawno zdążył ją porzucić.
A w tamtej chwili, po raz kolejny, mogła jedynie patrzeć, jak odchodzi do innej kobiety.
„Sebastian, czy naprawdę zapomniałeś o tych słowach, które kiedyś mi powiedziałeś? Przysięgałeś, że się ze mną ożenisz, dlaczego więc tak po prostu wymazałeś to wszystko ze swojego serca?” – na tę gorzką myśl klatka piersiowa Clary zacisnęła się z bólu. Po tamtej nocy nie widziała już Sebastiana.
*****
W Centrum Medycznym w Jentis lekarz uśmiechnął się ciepło do Clary. – Pani Valerius, moje gratulacje. Jest pani w ciąży, to około piątego tygodnia. Proszę dużo odpoczywać i wrócić w dwunastym tygodniu, żebyśmy mogli założyć pani kartę ciąży i przeprowadzić pełne badania.
Clara ściskała w dłoni wyniki badań, a jej serce biło mocno mieszaniną ekscytacji i niepokoju. „Czy Sebastiana w ogóle obejdzie to dziecko?” – pomyślała, a w jej wnętrzu skręcała się niepewność.
Po wyjściu z gabinetu znalazła cichy kąt, gotowa zadzwonić do Sebastiana. Właśnie wtedy przechodziły obok dwie pielęgniarki.
– Dyrektor właśnie wysłał doktora Corvusa, żeby zbadał Selenę. Wygląda na to, że te plotki to strzał w dziesiątkę – Selena jest już w drugim miesiącu ciąży, a to dziecko pana Varkasa – wyszeptała z ekscytacją jedna z pielęgniarek.
– Nie rozsiewaj plotek. Czy pan Varkas nie ma już żony? – odparła druga.
– Mówię ci, to szczera prawda. Przed chwilą dosłownie widziałam pana Varkasa na górze z Seleną – upierała się pierwsza pielęgniarka.
– Wow, bogacze to mają swoje własne zasady. Małżeństwo nic dla nich nie znaczy. Robi sobie dziecko z inną kobietą w biały dzień. Naprawdę współczuję tej prawdziwej pani Varkas – wymamrotała druga.
– Bycie małżeństwem i tak niewiele znaczy, gdy to tylko zimny układ bez krzty miłości. Szczerze mówiąc, skoro Selena spodziewa się dziecka, możesz się założyć, że rozwód jest tylko kwestią czasu – powiedziała pierwsza z nich.
– Z całą pewnością. Wszyscy wiedzą, że pan Varkas wyjechał z miasta dzień po ślubie. Zachowywał się tak, jakby jego nowa żona w ogóle nie istniała – prychnęła druga.
Clara stała z boku, podsłuchując ich rozmowę. Jej palce zacisnęły się, ściskając telefon z taką siłą, że aż zbielały jej opuszki.
Kiedy pielęgniarki w końcu odeszły, osunęła się bezsilnie na ścianę, jakby uszło z niej całe życie. Przygryzła bladą, pozbawioną krwi wargę, próbując opanować emocje. Każde usłyszane przed chwilą słowo wciąż wbijało się w jej serce jak nóż.
Clara objęła brzuch drżącymi dłońmi, a jej głos był cichy i zabarwiony tęsknotą. – Miałam nadzieję, że skoro jesteś w drodze, może pewnego dnia on w końcu nas zaakceptuje.
Pomyślała: „Ale to wszystko tylko mrzonki. Selena już nosi dziecko Sebastiana. Jakże mógłby w ogóle przejmować się mną i dzieckiem, które mam w sobie?
Gdybym dzisiaj nie poczuła nagłych zawrotów głowy i mdłości, nigdy bym nie zgadła, że jestem w ciąży. A teraz los sprawił, że słyszę ich »radosne nowiny« właśnie tutaj, w szpitalu”.
Kiedy Clara wyszła ze szpitala, drobna mżawka musnęła jej twarz. Odchyliła głowę do tyłu, niemal łudząc się, że deszcz przyniesie jej choć odrobinę ukojenia, ale poczuła jedynie jeszcze większy chłód.
Ponure, szare niebo nad nią zdawało się napierać na jej klatkę piersiową, tłumiąc każdą resztkę ciepła i pozostawiając jej serce jeszcze zimniejszym i bardziej ściśniętym niż wcześniej.
Clara schowała wyniki badań głęboko w torebce, po czym usiadła za kierownicą i odjechała. Godzinę później dotarła do Argent Cove – domu, który miał być wspólnym gniazdkiem jej i Sebastiana po ich ślubie.
– Pani Varkas, wróciła pani – Greta, gospodyni, przywitała ją ciepło, podchodząc bliżej.
Clara uśmiechnęła się i odparła: – Tak. Dziś rezygnuję z kolacji. Czuję się trochę wyczerpana. Chcę pójść na górę i chwilę odpocząć.
Greta zafrasowała się, a na jej twarzy malowała się troska. – Na pewno dobrze się pani czuje? Pani dłonie są takie zimne.
Clara pokręciła głową, delikatnie poklepując dłoń Grety. – Bez obaw. Nic mi nie jest, naprawdę. Tylko proszę nie wspominać o tym babci Eleanor, dobrze? Pójdę już na górę.
Gdy tylko Clara weszła na piętro do głównej sypialni, znów uderzyła w nią fala zawrotów głowy i mdłości. Pobiegła do łazienki, osunęła się przy toalecie i bezradnie zaczęła wymiotować.
Po chwili wyszła z łazienki i usłyszała dzwonek telefonu. To dzwoniła jej najlepsza przyjaciółka, Maya Yarrow. Głos Mayi był pełen przekory, gdy zaczęła się z nią droczyć: – Clara, słyszałam, że twój rzekomy mąż wrócił do kraju.
Clara pomasowała skronie i odparła znużona: – Tak, wrócił jakiś miesiąc temu.
– Szybko, sprawdź telefon. Przesłałam ci pewne wiadomości. Nie chcę, żebyś żyła w niewiedzy – powiedziała Maya.
Clara nie miała pojęcia, dlaczego Maya była taka niespokojna. Po rozłączeniu się opadła na łóżko i otworzyła wiadomość od przyjaciółki.
Nagłówki zajaśniały ostro przed jej oczami: [Nocne spotkanie Sebastiana, dyrektora generalnego Varkas Corporation, z prezenterką wiadomości finansowych, Seleną], [Sebastian i Selena przyłapani w drodze do wspólnego apartamentu], [Trzymiesięczny wypad Sebastiana i Seleny do Monary].
Pod każdym nagłówkiem widniały zdjęcia Sebastiana i Seleny wychodzących gdzieś razem, a nawet ujęcia z ich wycieczki do Monary. Clara nigdy wcześniej nie widziała Sebastiana w tak łagodnym wydaniu. On nawet się uśmiechał – widziała oblicze, którego nie dane jej było wcześniej poznać.
Clara powiększała każde zdjęcie, wpatrując się w nie raz za razem. Ostry, niewypowiedziany ból wezbrał w jej klatce piersiowej. Kiedy przyglądała się tym oślepiającym obrazom, w końcu dotarło do niej: przez cały czas od jego powrotu w tym miesiącu, dzielił swoje życie z Seleną.
Clara zablokowała ekran telefonu, a pojedyncza łza spłynęła po jej policzku, lądując na szkle. Siedziała tam w milczeniu przez długi czas, a myśli wirowały jej w głowie.
„Skoro tak mają się sprawy, może powinnam po prostu pozwolić wam być razem i dać sobie spokój” – powiedziała w końcu do siebie.