Evangeline:
– Jasna cholera, Cillian… – wykrztusiłam, a moje oczy rozszerzyły się z przerażenia na widok jego koszuli.
Biała tkanina była przesiąknięta krwią, a na jego twarzy malował się niemal namacalny gniew.
– Gdzie jest Seraphina? – zapytał, a ja pokręciłam głową.
– Śpi, nie martw się, niania jest przy niej. Ale trzeba opatrzyć tę ranę – powiedziałam, patrząc na jego ramię. Spojrzał na mnie,
















