Cillian:
— Mamusiu! — zawołała Seraphina, radośnie podbiegając do Evangeline, która uśmiechnęła się mimo bólu, jaki odczuwała. Fakt, że potrafiła się uśmiechnąć na widok córki, nie chcąc, by mała poczuła, że jej matka jest roztrzęsiona, był czymś, co wzbudzało mój najwyższy szacunek.
Zacząłem się zastanawiać, ile razy płakała tylko po to, by wytrzeć łzy przed dzieckiem i ukryć ból, zapewniając nas
















