Na ekranie LCD na arenie wyświetlały się zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłem, z moim nowym imieniem. Wyglądałem silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny. Spojrzałem w stronę, gdzie siedzi moja siostra, a na jej twarzy i twarzach jej świty malowała się zazdrosna furia. Następnie spojrzałem w górę, gdzie są moi rodzice, i oni wpatrują się w moje zdjęcie z wściekłością, jakby same spojrzenia mogły podpalić wszystko dookoła. Uśmiecham się do nich, a potem odwracam, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne znika, liczy się tylko to, co jest tu, na tej platformie. Zdejmuję spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w podkoszulku i capri, przyjmuję pozycję bojową i czekam na sygnał do rozpoczęcia - do walki, do udowodnienia i do tego, by już się nie ukrywać. To będzie niezła zabawa, pomyślałem z uśmiechem na twarzy. Tylko dla dorosłych: Zawiera wulgarny język, seks, znęcanie się i przemoc.

Pierwszy Rozdział

Przeraźliwy wizg budzika to pierwsza rzecz, która mnie wita po przebudzeniu. Nienawidziłam tego zegara. Naprawdę powinnam sprawić sobie radiobudzik; cokolwiek byłoby lepsze od tego dźwięku, który przywodzi mi na myśl frytownice w pracy. Bogini, jak ja nienawidziłam pracy w fast foodzie. Ale to jedyne, co mogłam znaleźć w promieniu trzydziestu minut marszu od domu. Zazwyczaj udaje mi się skrócić ten czas do piętnastu minut jazdy na rowerze. Nie mam samochodu, w przeciwieństwie do mojej starszej siostry, która rozbiła już dwa auta i teraz jeździ trzecim. Rodzice ją rozpieszczają; nienawidzę tego, że traktują nas tak odmiennie. Na moje nieszczęście, jestem biologicznym dzieckiem obojga moich rodziców. Nawet zrobiłam testy, żeby to sprawdzić. Zrobiłam to, ponieważ w ogóle nie byłam do nich podobna. Urodziłam się z fiołkowymi, niemal indygowymi oczami. Miałam czarne włosy, tak ciemne, że w świetle lśniły granatowym blaskiem. Do tego dochodziła moja skóra o miedziano-oliwkowym odcieniu. Jestem Alora. Wilki z mojego Klanu od wielu pokoleń rodzą się blade, z jasnymi włosami i niebieskimi oczami. Klany obojga moich rodziców celowo wyeliminowały wszelkie ciemne cechy w drodze doboru hodowlanego. Ale musiał istnieć ktoś, z jednej lub drugiej strony, kto przekazał geny odpowiedzialne za moje ubarwienie. Test DNA, który wykonałam... wykazał, że jestem spokrewniona z jedną z siedmiu pierwotnych linii krwi wilkołaków naszej watahy. Wyglądam jak moja przodkini, Luna Heartsong, kolorystyka i wszystko inne się zgadza. Mówiono, że Bogini Księżyca pobłogosławiła jej ród mocą i niezwykłymi głosami. Pieśń Heartsongów... płynie z serca, jak wskazuje nazwisko, a śpiewając, potrafili oni wpływać na emocje tych, którzy ich słuchali. Przeznaczony partner Heartsonga mógł nawiązać głębszą, wiążącą dusze więź, gdy partnerzy śpiewali razem z mocą. Według starych legend tworzyła się wtedy potężna i magiczna więź, która łączyła partnerów poprzez kolejne reinkarnacje. Początkowo o zrobieniu testu DNA rozmawiałam tylko z Alfą. Uznał to za dobry pomysł, więc to on go autoryzował. Po otrzymaniu wyników pokazał mi obraz przedstawiający Alfę Lunę Heartsong, który posiadał. Tak dowiedziałam się, że wyglądam niemal dokładnie jak ona. Poprosiłam mojego Alfę, aby zachował wyniki w tajemnicy przed moimi rodzicami. Powodem tej prośby był wówczas strach przed tym, co moja rodzina zrobiłaby mi, gdyby wiedzieli, że posiadam tę wiedzę. Wiedziałam, że nie chcieliby, aby stało się to publicznie wiadome, ponieważ kolorystyka Pierwszej Alfy, Luny Heartsong, była „niewłaściwa”. To był szczyt idiotyzmu, jeśli o mnie chodzi. Wykorzystałam jednak ten test na swoją korzyść, jako narzędzie potrzebne do ucieczki. Wszelkie związki poza liniami krwi Frost i Northmountain były od pokoleń „surowo zabronione”. Nie zanieczyszcza się koloru skóry i włosów, należało to wyeliminować. W przeciwnym razie jest się wyrzucanym z Klanów, stając się bezklanowym wilkiem. Albo trzeba mieć nadzieję, że partner, którego wybrało się ponad Klanem, ma własny Klan, który chętnie cię przyjmie. Kiedyś bałam się dnia, w którym mnie wyrzucą. Jednak w miarę dorastania, strach przed odejściem zmienił się w desperackie pragnienie ucieczki po ukończeniu szkoły. Powstrzymywano mnie przed rozpoczęciem nauki, aż skończyłam sześć lat. Potem, na prośbę rodziców, zatrzymano mnie w pierwszej klasie. Nie chcieli, abym była w roczniku tak bliskim rocznika mojej siostry; nie chcieli, aby nasze pokrewieństwo było zbyt zauważalne. Nie żeby to w czymkolwiek pomogło, skoro ona sama repetowała dwa lata. To właśnie powód, dla którego wciąż muszę cierpieć w szkole. Sarah i, co dziwne, jej trzy najlepsze przyjaciółki, wciąż chodziły ze mną do szkoły. Więc chociaż mam osiemnaście lat, wciąż jestem w liceum. Mogłam już dawno zdać egzaminy, skończyć szkołę i pójść na studia, uczęszczając na zajęcia w pełnym wymiarze godzin bez konieczności chodzenia do liceum. Szkoła naciskała na przyspieszenie mojej edukacji, jednak rodzice nie pozwoliliby mi zajść tak daleko. Kiedy po raz pierwszy się do nich zwrócono, powiedzieli dyrektorowi, że martwią się, iż nie będę wiedziała, jak funkcjonować na studiach w tak młodym wieku, że nie chcą, aby mnie wykorzystano lub wymagano ode mnie zbyt wiele. Tak naprawdę chodziło o to, że nie chcieli, abym przyćmiła moją starszą siostrę, ani żebym miała środki na ucieczkę od nich. To doprowadziło do tego, że dyrektor, kurator i prawie wszyscy moi nauczyciele zorientowali się, że rodzice mnie hamują i że muszą ich obejść, aby zapewnić mi edukację, której nie tylko pragnęłam, ale na którą zasługiwałam. Wszystko to oznaczało, że chociaż mogłam ukończyć liceum już w dziewiątej klasie, moi rodzice do tego nie dopuścili. Mimo to uczęszczałam na zajęcia uniwersyteckie wcześniej. Były one po prostu traktowane jako zajęcia dla ucznia liceum. Odbywały się na lokalnym Uniwersytecie Watahy. Dowożono mnie tam autobusem po lekcjach w liceum, w których brałam udział tylko po to, by wyglądało na to, że wciąż potrzebuję szkoły średniej. Uniwersytet cieszył się, mając tak bystrą młodą studentkę. Taką, która była na dobrej drodze, by ukończyć liceum i jednocześnie otrzymać doktorat. Będę w zasadzie podwójną absolwentką, ale nie przeszkadza mi to; byłam wdzięczna za możliwość edukacji. Moi rodzice nie wiedzieli o wysiłkach, jakie szkoła i Alfa podjęli, aby pomóc mi zdobyć dyplomy. Myśleli, że moje wyjazdy na kampus college'u są na zajęcia wyrównawcze, a czas w laboratorium jest wymagany przez liceum do zaliczenia. Moja siostra nie dbała o to na tyle, by cokolwiek zauważyć; była nieświadoma, co akurat było dobrą rzeczą. Programy doktoranckie, które realizowałam, miały zająć osiem lat każdy. Udało mi się ukończyć wszystkie trzy programy w zaledwie cztery lata, jednocześnie chodząc do liceum i pracując. Odbywałam staż w laboratorium trzy dni w tygodniu, choć nie potrzebowałam już tego do zaliczenia. Wyrobiłam wszystkie wymagane godziny do licencji i stopni naukowych. Ale laboratorium było moim ukojeniem. Praca w fast foodzie zajmowała tylko dwadzieścia godzin tygodniowo, wystarczająco, by zapewnić mi mały budżet na zakupy i opłacenie telefonu. Gdybym zarabiała więcej, przyciągnęłabym uwagę rodziców... i Sary... a to była ostatnia rzecz, jakiej teraz pragnęłam. Mam pięć stóp i dziewięć cali wzrostu, biust w rozmiarze potrójnego D, długą, smukłą, umięśnioną sylwetkę z wcięciem w talii. Szerokie, kształtne biodra, dużą, ale jędrną, krągłą pupę. Moje nogi są długie i wyrzeźbione, ramiona również umięśnione. Moja skóra, wciąż w oliwkowym odcieniu, z którym się urodziłam, była gładka, bez skaz. Bez względu na to, ile razy zostałam pobita przez rodzinę, moja skóra odmawiała bliznowacenia, ukrywając rany wewnątrz mojego serca i duszy. Moje włosy opadają łagodnymi falami aż do bioder; zaplatałam je, żeby nie wchodziły mi na twarz, zazwyczaj upinając warkocz w kok, by nie wpadł do sprzętu laboratoryjnego lub frytkownic w knajpie, w której pracuję. W innych sytuacjach zazwyczaj zostawiałam je rozpuszczone, by ukryć twarz. Moje oczy są duże i mają kształt migdałów, z kącikami uniesionymi ku górze. Fiołkowe tęczówki ze srebrną obwódką otoczone są długimi, gęstymi, czarnymi rzęsami. Mam nieco mały nos z lekko zadartym czubkiem. Moje usta są pełne, lekko wydęte i naturalnie zabarwione na czerwono. Byłam silna i wyrzeźbiona, ponieważ każdy wilkołak w Watasze musi trenować. Alfa, chcąc ukryć przed moją rodziną, o ile lepsza jestem w treningach od mojej siostry – w obawie przed tym, co by mi zrobili – kazał mi trenować z Elitarnymi Mistrzami Treningu Watahy. Aż do tego roku byłam w innym budynku niż moja siostra i wszystkie inne wilki z mojego rocznika. Jej grupa wciąż trenowała w innym budynku, z dala od roczników maturalnych. Było tak, ponieważ stanowili rezerwę, tych, którzy mieli zostać z watahą i ukrywać się w schronach. Mieli chronić tych w środku. Ponieważ nie mieli wystarczającej mocy, by być pierwszą, a nawet drugą czy trzecią linią obrony. Ja byłam teraz z maturzystami z poziomu Klasy Alfa i trenowaliśmy w naszym własnym budynku. Mój ojciec był byłym kandydatem na Betę, a mama córką Alfy i Bety. Oboje tkwili w urojeniu, że ich najstarsza córka odbywa szkolenie na poziomie beta. „Och, te kłamstwa, które opowiadała im Sarah”. Oszczędzałam całą moją wyjątkowość na czas po ukończeniu szkoły. Przyjaciele mojej siostry i większość kolegów z liceum myśleli, że jestem tylko kujonowatą wilczycą i pracownicą fast foodu na wrotkach, która przynosi im jedzenie; inni wierzyli w plotki rozsiewane przez moją siostrę i jej znajomych. Tylko dorośli, którzy mi pomagali, dali mi do zrozumienia, jak bardzo jestem wyjątkowa – cóż, tak mówią. Ale jak mogę być? Skoro moja własna krew mnie nienawidzi, bo nie jestem blada. Nie miałam prawie białych blond włosów, moje oczy nie były w odcieniu błękitu. Nie miałam nawet drobnej, smukłej i wiotkiej figury, jaką ma reszta kobiet w moim Klanie. Przy nich czułam się gruba, zbyt duża i zbyt ciemna. Choć wiem, że nie jestem gruba, a bycie ciemną nie jest czymś złym. Trenowałam zbyt ciężko, by mieć choćby gram tłuszczu; mój trening był kolejnym narzędziem, którego zamierzałam użyć, by uciec od rodziny. Dobrze, że wilkołaki potrzebują tylko około czterech godzin snu na dobę. Inaczej nigdy nie podołałabym całej mojej edukacji i pracy. Poza tym, spanie było tylko dla tych, którzy czuli się bezpiecznie w swoim domu. A ja nigdy nie czułam się tutaj bezpiecznie.

Odkryj więcej niesamowitych treści