logo

beletrystyka

Walka Prawdziwego Alfa

Walka Prawdziwego Alfa

Autor: Moreau

Rozdział 7
Autor: Moreau
24 sty 2026
C.d. perspektywy Alory Matt próbuje uciszyć Sarah, żeby przestała, ale ona nigdy nie przestaje, jest złą suką i nie będzie zadowolona, dopóki nie sprawi, że wszyscy poczują się zmiażdżeni pod jej czarno-różowymi szpilkami. Wiatr wieje w moją stronę, niosąc jego zapach, gdy konfrontacja trwa, i czuję go, zapach mojego partnera. Rozmowa rozpływa się w tle, gdy wpatruję się w Matta, a moje serce natychmiast pęka. To nie mogło być to. Dlaczego Bogini Księżyca byłaby tak okrutna, by wybrać go na mojego partnera? Chłopak mojej siostry, proszę, niech ona się o tym nie dowie. Wiatr zawiewa z powrotem w drugą stronę, a Matt przestaje próbować uspokoić Sarah i wciąga powietrze. Odwraca się w moim kierunku, a moje serce na chwilę przestaje bić. Wyraz jego twarzy, gdy widzi, kto to jest, to czysta odraza i niedowierzanie. Moje serce teraz pęka na kawałki i słyszę wewnątrz skomlenie Xeny z bólu, który ona również czuje, ponieważ obie wiemy, że jesteśmy odrzucane. Nasz partner nigdy nas nie zaakceptuje. Musiałam wydać z siebie jakiś dźwięk, ponieważ Kian i Galen byli po obu moich stronach, każdy dotykając mojego ramienia. – Co się stało? – zapytał jako pierwszy Kian. – Wyglądasz, jakbyś zaraz miała się rozpaść – powiedział Galen zmartwionym tonem. Nie było sensu tego ukrywać, a wiem, że moja siostra rozpowie, jaka jestem żałosna. Więc mówię im: – Matt jest moim partnerem – mój ton jest cichy, przygnębiony i ochrypły. Dwa wilki spoglądają na Matta i na wyraz jego twarzy, po czym obaj patrzą na mnie ze smutnymi oczami. – Tak mi przykro – szepcze Galen. – Tak, zasługujesz na coś lepszego niż to, co nadchodzi – powiedział Kian. – W porządku – mówię im. – Jakoś wiedziałam, że dzisiaj będzie dla mnie bardzo zły dzień, po prostu nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo zły. – Czuję dzwonienie w uszach, gdy zaczynam iść w kierunku Matta. – Czas to zakończyć – mówię. Spotykamy się pomiędzy naszymi dwiema grupami. Darien wciąż beszta Sarah i jej świtę. Matt jest wysoki, ma metr osiemdziesiąt pięć, jest też blondynem o niebieskich oczach, szczupłym, z wyraźnie zarysowanymi mięśniami, syn Bety. Idealny partner dla kogoś z mojej rodziny. Ale spojrzenie w jego oczach mówiło, że nie uważa mnie za atrakcyjną. Oczywiście, był tak samo lekceważący wobec mojego ciemnego wyglądu jak moja siostra, odkąd zaczęli być razem prawie cztery lata temu. Przez te lata zrywali i wracali do siebie; zrywali, gdy moja siostra chciała przez jakiś czas pieprzyć się z kimś innym, wracali, gdy dowiedziała się, że Matt też pieprzy jakąś inną wilczycę lub ludzką kobietę. Wiedziałam, co nadchodzi, ale i tak to będzie bolało. – Ty! – warknął Matt. – Nie! Nie możesz być moją partnerką, nie akceptuję cię – powiedział na tyle głośno, że wszyscy się zatrzymali i patrzyli, a większość reszty szkoły właśnie przybywała. Więc teraz byliśmy w środku publiczności. Czułam się tak upokorzona, odrzucona publicznie w ten sposób, czyż los nie był dla mnie wystarczająco okrutny! – Ja, Matthew Frost Stonemaker, odrzucam cię, Aloro Frost Northmountain. – Czuję ból, ale więź wciąż istnieje. Chwilę to trwa, ale moje imię zostało legalnie zmienione i nawiązałam nową więź krwi z Alfą pod moim nowym imieniem, więc musiałby go użyć, by zerwać więź. Wygląda na zdezorientowanego, dlaczego jeszcze się nie zerwała, więc mu mówię. – Zmieniłam imię, teraz nazywam się Alora Luna Heartsong – mój głos jest cichy i ochrypły z bólu. – Nieważne – warczy zniecierpliwiony. – Ja, Matthew Frost Stonemaker, odrzucam cię, Aloro Luna Heartsong! – krzyczy okrutnie. Poczułam się, jakby uderzył we mnie piorun w klatce piersiowej. Ból był elektryczny i ognisty, rozprzestrzenił się z piersi na resztę mojego ciała, słyszałam w głowie wycie bólu Xeny, gdy ona też to czuła. Ale to jeszcze nie koniec, muszę zrobić swoją część, ponieważ nie było mowy, żebym pozostała związana z kimś, kto odrzuciłby dar Bogini. – Ja, Alora Luna Heartsong, odrzucam cię, Matthew Frost Stonemaker – oficjalnie zrywając więź, ból we mnie się podwaja, gdy się rozrywa, a następnie wraca do Matta z potrójną siłą, a on pada na ziemię, wydając z siebie krótki, pełen bólu skowyt. Dobrze! Myślę, że na to zasłużył ten drań za zranienie Xeny i mnie. Mam nadzieję, że karma wróci, by sprawić, że pożałuje swojej decyzji, ale NIGDY nie zaakceptowałabym go w naszym życiu. Odwracam się, by odejść, furia zaczyna płonąć w mojej piersi, pomaga mi to złagodzić ból. Darien i Serenity stoją obok siebie, oboje mają smutne miny, blask pierwszej miłości przytłumiony falą czyjegoś złamanego serca, mój przyjaciel patrzy na Matta ze złością na twarzy, a mina Serenity zmienia się w wyraz determinacji, czego jeszcze nie wiem. Patrzę i widzę, że Kian i Galen również wyglądają na smutnych z mojego powodu, a potem pojawia się furia, gdy moja siostra podchodzi do mnie. PLASK!!!! Dźwięk rozbrzmiewa na całym dziedzińcu. Czuję pieczenie na policzku i wiem, że natychmiast jest czerwony z odciskiem jej dłoni na mojej twarzy, wygląda na wściekłą i szaloną. – JAK ŚMIESZ PRÓBOWAĆ UKRAŚĆ MOJEGO SAMCA! – wrzeszczy. – ZA KOGO TY SIĘ UWAŻASZ, TY OBRZYDLIWA NĘDZNICO! – PLASK, teraz na drugim policzku jest odcisk dłoni. – JAK ŚMIESZ GO RANIĆ, TY DZIWKO! – PLASK – POWINNAŚ BYŁA PO PROSTU PRZYJĄĆ JEGO ODRZUCENIE I ZATRZYMAĆ BÓL DLA SIEBIE! – PLASK – TO JEST TO, CO DOSTAJESZ ZA PRÓBĘ ZABRANIA MI GO, TY ZARAZO! – gdy zamierza się na kolejny policzek, dłoń chwyta jej nadgarstek i przytrzymuje go w miejscu. Patrzę na Galena, który trzyma jej nadgarstek, Kian stoi nad Matthew, który wciąż leży na ziemi, obolały i osłabiony. Serenity stała przed świtą Sarah, warcząc dziko, a Darien unosił się za nią, na przemian rzucając im wściekłe spojrzenia i spoglądając z troską i dumą na swoją partnerkę. Galen odrzuca od nas Sarah, która ląduje twardo z piskiem na tyłku w niegodnej pozie. – Jesteś prawdziwą suką, nazywając ją dziwką, prawdziwą dziwką jesteś ty. Zasługuje na ból, który odczuwa, a nawet więcej. Jak śmiała? Nie. Jak on śmiał? Bogini go pobłogosławiła, a on odrzucił to błogosławieństwo. Nie odrzuca się daru bogini bez cierpienia – mówi warcząc. Jestem w szoku, jedyną osobą, która kiedykolwiek wcześniej stawała w mojej obronie w starciu z nią, był Darien. Powiedzieli, że chcą być moimi przyjaciółmi i stanęli w mojej obronie. To czyni ich moimi przyjaciółmi. Mimo bólu i policzków wciąż stałam, a zaczerwienienie i opuchlizna po jej uderzeniach znikną w ciągu najwyżej trzydziestu minut. Po całej przemocy, jaką mi zadawali, moje ciało skompensowało to, mając znacznie przyspieszone tempo gojenia. Mam krótkie wspomnienie, jak ojciec przykuł mnie do belki nośnej w piwnicy i biczował, aż moje plecy były jednym wielkim surowym, krwawiącym mięsem. Jakoś udało mi się powstrzymać od krzyku i przemiany, odmawiając mu satysfakcji. Mój opór tylko go rozzłościł, w końcu przestał, tylko dlatego, że się zmęczył. Chyba miałam szczęście, że w ostatnich latach trochę się zaniedbał. Wciąż wyglądał dobrze, był wilkołakiem, a wilkołaki miały wyjątkowe geny, ale zmiękł, małe błogosławieństwo, pomyślałam, gdy wychodził, nawet pośród całej mojej agonii w tamtym momencie. Trzymali mnie w piwnicy przez tydzień, na zmianę mnie biczując. Ale moja nieobecność była zbyt długa dla każdego wilkołaka, który nie był poza stadem w interesach. Jako że wciąż byłam nastoletnią wilczycą, nie miałam żadnych spraw stada, z powodu których mogłabym być nieobecna. Alfa zadzwonił do nich, zauważywszy to, mówiąc, że muszę pojawić się w następny poniedziałek, albo lekarz stada będzie musiał przyjść i zweryfikować moją chorobę. Nie mieli wyboru, musieli pozwolić mi się wyleczyć i wrócić do szkoły, albo ryzykować poważne naruszenie zasad za rodzaj przemocy, której doświadczałam. Ich wizerunek był dla nich zbyt ważny, więc dostałam ostrzeżenie, które zawsze dostawałam. – Ani słowa, albo pożałujesz, nędznico! – zawsze mówiła tym samym jadowitym tonem. Ból na mojej twarzy już nie ma znaczenia w obliczu tego dręczącego wspomnienia. – Dziękuję, Galenie, oprócz Dariena nikt od dawna nie przeciwstawił się jej w ten sposób w mojej obronie – mówię mu, mój głos wciąż jest ochrypły. – Dosyć już dzisiaj przeszłaś, nie powinnaś znosić więcej – mówi Galen. – Masz rację – mówię cicho, a potem prawie szeptem – Mam już dość tej przemocy. Kian jest teraz z nami, podobnie jak Darien i Serenity, otaczają mnie. Patrzę na Dariena. – Nie sądzę, żebym dotrwała do tych trzech dni, mam dość bycia ich workiem treningowym i dziewczynką do bicia – w moim tonie pojawia się złość. – Więc plotka... o tym, że jesteś maltretowana... to prawda – zapytał Kian, jego głos pełen przerażenia. Galen wyglądał na równie smutnego i przerażonego tym odkryciem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 – Walka Prawdziwego Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka