logo

beletrystyka

Walka Prawdziwego Alfa

Walka Prawdziwego Alfa

Autor: Moreau

Rozdział 4
Autor: Moreau
24 sty 2026
Perspektywa Alory Miałam zostać trzecim głównym Lekarzem Badawczym w Laboratorium Watahy. Będę głównym biochemikiem ze specjalizacjami z biochemii, mikrobiologii i hematologii. Będę zarządzać własnym zespołem naukowców i, na moje szczęście, był to zespół, który nie mógł się doczekać, aż zacznę im służyć w oficjalnej roli; szanowali moją inteligencję pomimo mojego wieku. Najlepszą rzeczą w byciu doktorem jest to, że daje mi szacunek i nobilitację, z których moi rodzice nie będą zadowoleni. Ponieważ nie byłam ich Księżniczką Lodu, jestem ich ciemnym piętnem, błędem, mroczną zarazą im narzuconą. Zaczynam się uśmiechać na myśl o ich twarzach wykrzywionych wściekłością z powodu tego, jak nietykalna stanę się po tym wszystkim. Nie będę już musiała zadawać się z nimi w jakimkolwiek zakresie. Kolejną świetną rzeczą jest to, że wciąż nie wiedzą, iż zmieniłam już nazwisko. W chwili, gdy skończyłam osiemnaście lat, zmieniłam je. Zmieniłam nawet drugie imię. Nie nazywałam się już Alora Frost Northmountain. Byłam teraz Alorą Luną Heartsong. Zmieniłam nazwisko za zgodą naszego Alfy, jako że udowodniono, iż pochodzę z linii krwi Heartsongów. I wkrótce będę Doktor Heartsong. Moje nowe nazwisko zostanie ogłoszone na głos podczas Ceremonii Ukończenia Szkoły, i tak właśnie będzie widniało na moim dyplomie. To jeden ze sposobów, w jaki się dowiedzą. Publiczne oddzielenie mnie od nich. Byłam zmęczona ciągłym bciem. Przemoc emocjonalna i werbalna dodana do fizycznej. Do tego konieczność powstrzymywania się, gdy wiedziałam, że mogę się obronić – to stało się najtrudniejszą rzeczą. Próbowałam sobie o tym przypominać przez dwa tygodnie, ale chyba już nie potrafię. Nie jem śniadania z resztą rodziny, i tak nie chcieliby jeść ze mną. Upewniliby się, że wykorzystają ten czas, by mnie zdołować, do tego stopnia, bym straciła apetyt. Jadłam śniadanie w szkole albo kupowałam coś w małym sklepie spożywczym po drodze. Uwielbiam brać dwa ich śniadaniowe burrito Big Sur z jajkami, serem, kiełbasą, bekonem i ostrym sosem, do tego butelkę soku pomarańczowego i butelkę mleka. To było energetyzujące śniadanie dla wilkołaka. Mój telefon dzwoni. Wiem, że to Darien, drugi syn Alfy i mój najlepszy przyjaciel; moja siostra go nienawidzi, a on nienawidzi jej. Próbowała się z nim kiedyś umówić, ale on stanowczo czekał na swoją przeznaczoną. Skończył osiemnaście lat kilka miesięcy temu, podejrzewa, że wie, kim ona jest. Czeka jednak, aż ona też skończy osiemnaście lat, by jej wilk go rozpoznał, zanim do niej podejdzie. Biorę telefon i czytam wiadomość. *Jestem przed domem ze śniadaniem Wilków, pospiesz się, dzisiaj ćwiczenia bojowe.* *Wychodzę, daj mi sekundę.* Dom ma trzy piętra, jestem na trzecim, w zaadaptowanym poddaszu. Na drugim piętrze znajduje się sypialnia Sary i biuro rodziców. Pokój Sary to kiedyś były dwa pokoje, dopóki nie uznała, że potrzebuje więcej przestrzeni. Drugie piętro ma taras okalający dom z drzwiami prowadzącymi na zewnątrz. Wymykam się drzwiami z drugiego piętra, schodzę po schodach, omijam garaż, wychodzę przez bramę i idę podjazdem do lśniącego ciemnoniebieskiego Dodge'a Chargera, którym jeździ mój przyjaciel. Otwieram drzwi i czuję zapach burrito, które dla nas kupił; wskakuję na przednie siedzenie, gdy otwierają się drzwi wejściowe mojego domu. – TY GŁUPIA NĘDZNICO, CO TY, DO CHOLERY, MASZ NA SOBIE?! WRACAJ DO DOMU I PRZEBIERAJ SIĘ NATYCHMIAST!!! – Moja matka wrzeszczała z wściekłością. Nie zdziwiłabym się, gdyby usłyszała ją cała wataha. Zamykam drzwi, a mój przyjaciel wciska gaz do dechy. Widzę wściekły wyraz twarzy matki, gdy biegnie podjazdem, wrzeszcząc i grożąc pięścią w lusterku wstecznym, prawdopodobnie obiecując zemstę za zignorowanie jej. Mój przyjaciel również patrzy w lusterko wsteczne. – Stary, ale ona jest wkurzona – powiedział z chichotem. – Wiem, ciekawe, co zrobi, jak wrócę do domu? – pytam z rezygnacją w głosie. – Wiesz, że mogłabym ją łatwo pokonać, jesteś twardzielką w treningu. Widziałem cię i trenowałem z tobą oraz innymi z tegorocznej Klasy Alfa, cholera, jesteś lepsza ode mnie, a ja jestem synem Alfy – mówi. – Wiem, wiem... to po prostu... jestem tak blisko, obiecałam sobie, że wkrótce nie będę musiała się już ukrywać. – Wzdycham. – Jak wkrótce to „wkrótce”? – żąda odpowiedzi. – Próbowałam wytrzymać do ostatniego dnia szkoły, ale... – zawiesiłam głos. – Ale co? – zapytał po minucie ciszy. Wzdycham, zanim kontynuuję. – Uważam, że dalsze ukrywanie się jest zbyt ograniczające. Nie zamierzam już wszystkiego ukrywać, ale też nie zamierzam ujawniać wszystkiego naraz, dzisiaj będzie mój pierwszy dzień – mówię. – Pierwszy dzień czego? – pyta. – Tego, że przestaję się ukrywać – stwierdziłam ponuro. Zjedliśmy nasze burrito w drodze do szkoły; oboje chcieliśmy dotrzeć tam jak najwcześniej, bo oboje mieliśmy nadzieję spotkać naszych przeznaczonych. Chyba wiem, kto jest jego partnerką. Miała na imię Serenity, była tylko dwa cale niższa ode mnie. Wysportowana wilczyca o kobiecych kształtach, z sięgającymi bioder, dziko kręconymi, głęboko rudymi włosami, żywymi szmaragdowymi oczami ze złotą obwódką i najsłodszymi piegami na nosie, o mlecznobladej skórze. Była silną, ale nieśmiałą i słodką wilczycą. Moja siostra jej też nie lubiła, bo Serenity stawała w obronie innych. Na szczęście groźba ze strony jej starszych braci zdołała odwrócić wszelkie poważniejsze ataki mojej siostry i jej popleczniczek. Skończyło się więc na drobnych złośliwościach, jak wyzwiska i poniżanie. Dwaj bracia Serenity chodzą z nami do szkoły, są bliźniakami; jesteśmy w tym samym roczniku, bo urodzili się tylko sześć miesięcy przed nią, pod koniec listopada, co sprawiło, że zaczęli szkołę razem z nią. Wybryki Sary wobec tej wilczycy naprawdę sprawiają, że czasami zastanawiam się, czy ona kiedykolwiek wyrosła z podstawówki. Widziałam, jak Darien gapił się na nią z wyrazem tęsknoty, gdy myślał, że nikt nie patrzy. Wiedziałam, że jej urodziny były dzień po moich. Byłabym szczęśliwa, gdyby była jego przeznaczoną, byliby najsłodszą parą. Mimo ekscytacji związanej ze znalezieniem własnego partnera, również się tego obawiam; co jeśli to ktoś, kogo nie lubię, co jeśli mnie odrzuci? Nie wiem, jak się będę czuła, byłam odrzucana przez rodzinę przez całe życie. Moja siostra i jej przyjaciółki uczyniły sobie hobby z izolowania mnie. Każdy, kto chciał być moim przyjacielem, wkrótce stawał się celem jej i jej popleczniczek. Próbowały nawet sprawić, by Darien mnie porzucił. Wymyślały straszne plotki. Unikałam większości chłopaków, bo wszyscy wierzyli, że jestem puszczalska i dam każdemu, bo tak opowiadała wszystkim Sarah. Dziewczyny trzymały się ode mnie z daleka, bo wierzyły, że zabiorę im chłopaków i będę z nimi spać. Wciąż jestem dziewicą, więc cóż, to nieprawda. Ale czy którakolwiek z nich posłucha? Nie. A jeśli tak, to trzymały język za zębami. Niewielu uczniów miało ochronę potrzebną, by pozwolić sobie na bycie moim przyjacielem bez jakiegoś rodzaju odwetu ze strony mojej siostry. Była okrutna; jedna dziewczyna stanęła w mojej obronie. Nie była przyjaciółką, po prostu miłą dziewczyną. Następnego dnia przyszła do szkoły w czapce na głowie. Miała sięgające pasa lśniące blond włosy w siedmiu różnych odcieniach, od platynowego blondu po złoto. Dopóki moja siostra i jej popleczniczki nie złapały jej wracającej do domu. Zabrały ją w miejsce bez świadków. Potem spaliły jej wszystkie włosy. Co gorsza, podały jej też długo działającą tabletkę z tojadami. Dopiero w porze lunchu upadła na podłogę, kaszląc i wymiotując krwią. Jej włosy odrosły i teraz sięgają ramion. Nawet nie spojrzy w moim kierunku, zbyt przerażona moją siostrą. Wiem, jak mojej siostrze uszło to na sucho. Rodzice dziewczyny byli wilkami niskiego szczebla bez statusu w Klanie, a moi rodzice znaleźli sposób, by zmusić ich do milczenia. Sarah ma o wiele więcej ofiar i nie zawsze jest to związane ze mną. Jeśli mojej siostrze nie podobało się to, co o niej mówiłeś, kazała ci za to płacić. Jednym z wielu powodów, dla których Darien wiedział, by jej nie słuchać, było to, że był świadkiem, jak rozmawiała z przyjaciółkami o plotkach, które celowo wymyśliły przeciwko mnie. Darien powiedział, że nigdy jej nie lubił, i że ma wokół siebie oślizgłą atmosferę, która drażni jego sierść. Jesteśmy na tyle wcześnie, by zająć jedno z miejsc parkingowych najbliżej frontowego trawnika szkoły; on wjeżdża tyłem na miejsce, a my wysiadamy. Opieramy się plecami o bagażnik. – Więc powiesz mi, kim według ciebie jest twoja przeznaczona? – pytam go. Przesuwa się nieco przy samochodzie. – Spojrzenie w twoich oczach mówi mi, że już myślisz, że wiesz, kto to jest – odpowiada. – Mam teorię... – kluczę. – Kto? – pyta podejrzliwym tonem. – Serenity – mówię w końcu. Wypuszcza głośno powietrze, przeczesując dłonią włosy, patrzy przez chwilę w niebo, zanim zwraca się do mnie. Czekam, wiedząc, że wciąż myśli, zastanawiając się, czy mi powiedzieć. W końcu mówi: – Tak, tak, myślę, że to ona.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Walka Prawdziwego Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka