C.d. perspektywy Galena
Patrzę w jej oczy i dostrzegam w tych fioletowych tęczówkach ostrożność i rezygnację, jakby już wiedziała, o co zamierzamy ją zapytać, i była zdecydowana odpowiedzieć, ale nie spodziewała się, że jej uwierzymy. Z jakiegoś powodu zasmuciło mnie to; wydawała się taka samotna, ale jeśli Darien był jej chłopakiem... dlaczego tak się cieszyła, widząc go z inną wilczycą?
To nie pasowało do plotek na jej temat. Mam przeczucie, że dzisiaj wreszcie wyjdą na jaw pewne sprawy dotyczące tej wilczycy, przynajmniej dla nas. Miała w sobie jakąś aurę, której wcześniej nie zauważyłem, jakby była kimś, kogo powinienem szanować; gdyby wydała rozkaz, należałoby go posłuchać. W końcu po prostu zapytałem, mając nadzieję, że nie zranię tej wilczycy.
– Plotki głosiły, że się spotykacie. Jednak na podstawie tego, co właśnie zobaczyliśmy, naprawdę w to teraz wątpię. Krąży o tobie wiele plotek, żadna z nich nie jest dobra. – Robię chwilę przerwy, a ona stoi z cierpliwym wyrazem twarzy.
Więc kontynuuję moje pytanie. – Ale osobiście byłem świadkiem, jak ta suka Sarah i jej paczka rozsiewały niektóre z tych plotek, widziałem też, jak odrzucasz wielu samców, jednego ostrzej niż innych, gdy stał się zbyt natarczywy, więc te dwie sytuacje razem wzięte sprawiają, że wierzę, iż część, jeśli nie wszystkie plotki, to gówno prawda – kończę i czekam.
Była jedna plotka, o którą nie chciałem pytać. Jeśli inne były kłamstwami, to ta o przemocy, jakiej doznawała od swojej rodziny, najprawdopodobniej była prawdziwa. Ale jak zapytać wilczycę, czy jej rodzina ją maltretuje? Nie mogłem się na to zdobyć, miałem wrażenie, że odpowiedź mi się nie spodoba.
Patrzy na mnie przez kilka chwil, zanim się odzywa. – Prawie wszystkie plotki to, jak mówisz, gówno prawda. Darien jest moim najlepszym przyjacielem, nigdy się nie spotykaliśmy i nigdy nie byliśmy ze sobą blisko, jeśli chodzi o niektóre z pozostałych plotek. Wciąż jestem dziewicą, a moja siostra zadbała o to, by jedynym przyjacielem, jakiego mam w szkole, był Darien – ani razu nie podniosła głosu.
Całość została wypowiedziana spokojnym, cierpliwym tonem. Potem kontynuuje i mówi: – Ale może teraz, gdy wasza siostra ma was oboje i Dariena dla ochrony, w końcu będę mogła mieć innego przyjaciela.
Komentarz Alory sprawia, że na chwilę nieruchomieję i spoglądam na Kiana, łączymy się mentalnie. Rodzeństwo może to robić, nawet gdy nie jest w wilczej postaci; wszystkie inne wilki w stadzie, z wyjątkiem Alfy, Luny i Bety, musiały być w wilczej postaci, aby korzystać z mentalnego łącza, chyba że były ze sobą bezpośrednio spokrewnione.
Myślę, że był to sposób, w jaki matka mogła znaleźć swoje szczenięta, gdyby oddaliły się za daleko. Co mój brat i ja robiliśmy, i to często, dopóki nasza matka nie uczyniła nas odpowiedzialnymi za naszą młodszą siostrę, ponieważ dzieliło nas tylko nieco ponad sześć miesięcy. Wilkołaki mają krótsze ciąże niż ludzie i goją się niemal natychmiast po porodzie. Niewiele porodów było trudnych i rzadko zdarzała się śmierć.
*Kian, powiedziała „ochrona”, myślisz, że chodziło jej o siostrę?* zapytałem. Słyszałem napięcie we własnym głosie.
*Wiem, i to skłania mnie do pewnych refleksji...* zawahał się na chwilę, zanim kontynuował. *Pamiętasz, jak Kelly miała spalone wszystkie włosy i została otruta tabletką z tojadu?
Tak, pamiętam to, dlaczego?* Zaczęło mnie ogarniać zaniepokojenie, miałem wrażenie, że to mi się nie spodoba.
*Cóż, byłem tam, kiedy powiedziała Sarah, żeby przestała czepiać się swojej siostry, robiła to przez połowę lekcji i nie chciała się zamknąć. Następnego dnia Kelly przyszła do szkoły tak okaleczona.* Jego ton był posępny.
To była Sarah i jej pachołki, to musiało być tak. Nie mogę powstrzymać współczucia zarówno dla Alory, jak i Kelly. Jeśli Sarah była w stanie zrobić coś takiego komuś i uszło jej to na sucho, to nic dziwnego, że Alora nie miała innych przyjaciół poza Darienem. Gdyby Sarah spróbowała z nim zadrzeć, byłaby to ostatnia rzecz, jaką by zrobiła, biorąc pod uwagę, że jest synem Alfy.
*Myślę, że nadszedł czas, by ta wilczyca miała kilku przyjaciół więcej*, mówię do Kiana.
*Tak, myślę, że tak, poradzimy sobie z tą suką, a teraz nie odważy się tknąć naszej siostry, skoro jest partnerką syna Alfy.* Ostatnie zdanie wypowiedział z cierpkim, lekko rozbawionym tonem.
*Darien rozerwałby ją na strzępy, gdyby nasza siostra nie zrobiła tego pierwsza.* Rozbawiony myślą o mojej siostrze rozrywającej Sarah na kawałki, chichoczę.
Perspektywa Alory
Czekałam, aż skończą swoją cichą dyskusję. Nie wyczułam od nich złośliwości ani niedowierzania. Wydawało się, że rozumieją i mi wierzą. Wahałam się, czy mieć nadzieję, że z tej rozmowy wyniknie coś dobrego, ale miałam wrażenie, że to przeznaczenie, że Bogini przyprowadziła do mnie te dwa wilki, jednocześnie przyprowadzając ich siostrę do Dariena.
Czułam moc, którą posiadali, głęboką i silną jak Góry, na których pracowali i mieszkali. Coś mi mówiło, że w jakiś sposób będę z nimi połączona. Po prostu nie wiedziałam, skąd to wiem. Wciąż miałam też w trzewiach złe przeczucie. Mimo tego odchylenia od normy, nie mogłam się go pozbyć.
– Chcielibyśmy być twoimi przyjaciółmi, nie powinnaś być tak odizolowana z powodu swojej siostry – powiedział Galen, odzywając się jako pierwszy.
– Twoja siostra to wcielone zło, a wygląda na to, że i tak będziemy teraz trzymać się razem, skoro ten gołąbeczek jest partnerem naszej siostry – dodaje Kian.
– Poza tym potrzebujemy kogoś, kto będzie z nami outsiderem, podczas gdy oni będą robić do siebie maślane oczy – powiedział rozbawiony Galen.
Ten ostatni komentarz sprawia, że chichoczę. – Nie wiem, co jest gorsze, to, że masz rację, czy to, że wilk tak wielki jak ty powiedział „maślane oczy”.
To ich rozśmieszyło, gdy patrzyliśmy na parę; nie stali już na parkingu, ale na trawniku niedaleko nas. Rzeczywiście robili do siebie maślane oczy, a to określenie znów wywołało u mnie chichot. Wtedy usłyszałam znajomy dźwięk silnika i dudniący system nagłośnieniowy.
Moja siostra i jej przyjaciółki podjechały wiśniowym kabrioletem mojej siostry, wszystkie fałszując piosenkę. To była jakaś piosenka o myciu zębów butelką Jacka, co uważałam za obrzydliwą myśl. Ale to tylko pokazywało, jaką była imprezowiczką.
Gdy ona i jej pachołki wysiadały z samochodu, zaparkowawszy niedaleko nas, na szkolny parking wjechał z piskiem opon inny pojazd. To był kolejny terenowy Jeep, koloru czerwonego, i należał do Matthew, czyli Matta dla przyjaciół.
Jest chłopakiem mojej siostry, drugim synem Bety Alfy, Bety Borysa. Technicznie rzecz biorąc, Darien i Matt powinni być najlepszymi przyjaciółmi. Ale jego sympatia do Sarah i jego traktowanie mnie uniemożliwiły to Darienowi. Nie aprobował tego, a dla Matta było to nie do przyjęcia.
Mieli wielką, zażartą bójkę, którą wygrał Darien. Od tamtej pory nie byli dla siebie przyjaźni. Unikali się nawzajem, jeśli się spotkali, nie było między nimi żadnych słów. Tylko spojrzenia.
– Nie lubię tego gościa – słyszę, jak mówi Kian. To zabawne, ale teraz, gdy z nimi rozmawiałam, potrafię rozpoznać, który z nich mówi, bez potrzeby patrzenia na nich, mimo że ich głosy są prawie identyczne. Ale zawsze miałam dobry słuch i wyczucie tonów; muzyka była czymś, co mnie ożywiało.
Uwielbiałam chodzić do mojego ulubionego cichego miejsca i chłonąć wszystko wokół, pozwalając muzyce przeniknąć moje ciało i duszę, by mnie odmłodzić, gdy robiło się naprawdę źle. Potem wypuszczałam Xenę, żeby mogła biegać i czuć jedność z ziemią i życiem wokół nas. Uczucie, które miałam w żołądku na jego widok, groziło zwrotem śniadania.
Moja siostra zauważyła Jeepa Serenity. Będąc niewiarygodnie głupie i nieobserwujące niczego, co nie dotyczyło ich samych, głupio zaczęły rzucać komentarze. – Fuj, to ten sfatygowany jeep tej wilczycy – zaczyna Agatha. – Kto kupuje fioletowy, jest taki jarmarczny – dodaje Beatrice.
Jakby ona mogła się odzywać; miała na sobie sukienkę tubę w panterkę, która groziła odsłonięciem jej piersi, szpilki w panterkę ze złotymi obcasami i duży, gruby złoty naszyjnik, kolczyki i bransoletki. Wilk w panterkę, to dopiero brak gustu.
– Ta mała jałówka jest tak brzydka, że współczuję temu, kto będzie jej partnerem – powiedziała złośliwie Sarah.
– W takim razie będę musiała wkroczyć i pokazać jej partnerowi, co to znaczy prawdziwa wilczyca – powiedziała chełpliwie Lauren. Wszystkie wybuchnęły piskliwym śmiechem.
Były jak stado hien, a nie grupa wilczyc. Matt wysiadł ze swojego Jeepa i dołączył do grupy. Galen i Kian są wściekli i warczą. – Spokojnie, chłopcy – mówię. – To nie wy musicie jej teraz bronić.
Patrzą na mnie z oburzeniem, więc wyjaśniam. – Ma teraz partnera, pamiętacie? – Pozwalam, by to dotarło. – Teraz jego zadaniem jest obrona honoru swojej partnerki i postawienie ich do pionu, i on to zrobi. – Wskazuję w kierunku Dariena. – Patrzcie.
Furia, którą czuł Darien, była wyraźnie widoczna na jego twarzy, gdy trzymał swoją partnerkę w ramionach; ona też była zła i miała łzy w oczach. Znam Dariena. Sprawi, że zapłacą za łzy w jej oczach. – Nie tknąłbym takiej zdziry jak ty nawet dziesięciometrowym kijem, a gdybyś nie była wilkołaczką, pewnie byłabyś zasypana chorobami. Obrzydzasz mnie. – Złość i odraza w jego tonie były jak bicz w twarz dla Lauren. Skupił na sobie uwagę grupy, ich oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyli ramiona Dariena wokół Serenity.
Wyraz twarzy Sarah jest szczególnie podły. – Masz za partnerkę świnię, jakże pasuje do kogoś, kto lubi zadawać się ze śmieciami – splunęła.
















