**Perspektywa Alory (ciąg dalszy)**
Gdy zaczynam schodzić na dół, mój telefon wibruje od wiadomości. Zatrzymuję się w połowie schodów i wyciągam komórkę, żeby sprawdzić, od kogo przyszła. Wiem, że to nie rodzice ani Sarah. Zablokowałam ich numery, wszystkie, żeby nie mogli mnie w ten sposób nękać, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Musiałam zamrugać, widząc identyfikator nadawcy. Nie pisał do mnie,
















