Dante nie powiedział ani słowa.
Po prostu ujął moją dłoń — dużą, szorstką, ciepłą, drżącą lekko jeszcze po walce — i wyprowadził mnie z dala od reszty.
Nikt nie odważył się nas zatrzymać.
Obecność Alfy Likanów idącego korytarzami była zbyt przytłaczająca, zbyt władcza. Wojownicy i Alfowie odsuwali się na bok, pochylając głowy w zrozumieniu, że ta chwila nie może zostać zakłócona.
Jego uścisk był m
















