Zapach ciepłego chleba i przypraw unosił się w jadalni, gdy do niej weszłam, mając nadzieję, że ten dzień będzie wydawał się nieco bardziej normalny — że cień wojny, który zawisł nad nami wszystkimi, choć trochę się rozproszy.
Ale w chwili, gdy go zobaczyłam, wiedziałam.
Dante stał u szczytu długiego stołu, wciąż ściskając telefon w dłoni, choć rozmowa najwyraźniej już się skończyła. Jego szerokie
















