Burza nadciągnęła bez ostrzeżenia.
Właśnie kończyłam porządkować ostatnie szkice, te, które planowałam wysłać na konkurs we Florencji, gdy pierwszy grzmot wstrząsnął oknami rezydencji Alfy.
Deszcz bębnił o szyby, a wiatr wył w starożytnych korytarzach niczym wataha potępionych dusz.
Dantego nie było w domu. Wyjechał z Betą Alessio, aby zbadać aktywność odstępców w pobliżu południowej granicy i cho
















