Dym wciąż unosił się w zdemolowanej kawiarni, wijąc się smugami przez rozbite szkło i przewrócone stoliki. Zapach krwi, adrenaliny i spalonej magii wisiał w powietrzu niczym burza, która nie chce odejść.
Dante trzymał mnie opiekuńczo, kucając przy przewróconym stole, podczas gdy Aethel i wojownicy watahy utworzyli wokół nas ciasną formację. Ostatni renegaci byli właśnie obezwładniani – jedni niepr
















