Dni mijały jak w sennym widziadle.
Dante bywał teraz rzadziej – obowiązki Alfy wciągały go w niekończącą się sieć spotkań strategicznych, odpraw patroli granicznych i cichych rozmów z odwiedzającymi Alfami. Nigdy nie dzielił się ze mną pełnymi szczegółami, bo nie mieliśmy na to czasu, a ja przestałam pytać, wierząc, że wyjaśni mi wszystko później. Nie dlatego, że mi nie zależało, ale dlatego, że z
















