Świeca na szafce nocnej już dawno stopiła się w kałużę wosku, ale ja nie ruszyłam się z fotela przy oknie.
Mój szkicownik leżał otwarty na kolanach, choć strona wciąż była pusta.
Na zewnątrz księżyc wisiał nisko nad pofalowanymi wzgórzami, rzucając delikatny srebrny blask na gaje oliwne. W rezydencji Alfy panowała cisza. Spokój. Ale we mnie… wszystko się zmieniło.
Isadora przyszła do mnie.
Nie tak
















